|

 

ROMAN BROMBOSZCZ – poeta cybernetyczny, performer, kurator, wykładowca. Autor książek: digital.prayer (2008), U-man i masa (2010), Hz (2011), 918-578 (2013) oraz analiz naukowych: Estetyka zakłóceń (2010), Ewolucja i wartość (2012) Kultura cybernetyczna i jakość (2014).

rawdigits.net
br0mb0x.blogspot.com

 

 
 
 

Kram cybernetycznych zabawek
 

- Cały ten kram cybernetycznych zabawek, które raz uruchomione upajają się grą. Wprawione w dygotanie promieniem z kosmosu, o nieznanej kartotece, nieznanym profilu na jakimś portalu, jak mówiło się jeszcze w świecie, którego kontury wciąż dostrzegamy. - Gdy to mówił bekał gardłowo, tworzył muzykę szmerów i kontrapunkty, używając do tego otwartych teczek i przeglądanych list dyskusyjnych.

Słowa rozrzucał w różnych kierunkach jednocześnie. Rozbijał je tworząc huk przypominający zderzające się ze sobą łożyska i pręty. Cały proces był kontrolowany przez czujniki oraz aparaturę korygującą. Przyglądał się temu naczelnik, samozwańcza instytucja, która pociągała za spusty, uwodziła cyklem regeneracji i wstrząsów. Syczała i dudniła opowieść, mały lokalny splot, a przy tym ostra jak miecz puenta, na zakończeniach kartotek. Sieć drwin, a w nich fonemy, tylko i wyłącznie szczelinowe.

Powstał z tego minibar z kanapką, rurkonapsem i sztucznym oddechem, petryfikowany do wysokich procentów i ciśnień. Pękał granit syntetyczny, tworzyły się rysy, a w niektórych miejscach zapadnie. Unosiły się pokrywy i wychodzili ludzie-pszczoły w stalowych pancerzach, polerowanych, hartowanych, wyposażonych w moździerze.

- Rozpierdolę cię w puch, w którym zaśniesz, pokryję cię łuską z ołowiu, betonem, granitem syntetycznym, podgrzeję do wysokich temperatur, aż staniesz się białym karłem, który kierował się będzie do wyjścia - oznajmił y1.

Rozgrzane do bieli ostrze wychodzące z odwłoka. Skierowane w stronę innego pancerza, który kruszeje w wyniku narkolepsji, lekkiej dywersji wśród dryfu, który odchodzi od bieżącego kursu i wyrzuca korpus poza kanał.

Istotne ubytki we śnie, kluczowe zwrotki, które powstają jako wycięcia z większej struktury. Te kształty są snem w istocie, głębokim rem w dryfie po falach teta.

y1 w polimerach dryfuje ku gwiadom z f. Otaczają go pierścienie magnetoforyczne. y1 odessany, ulegający naporowi ciśnienia, które kieruje go ku paru punktom. Są tam nadajniki i torpedy wszczepione w kanały fizjologiczne. A także cybernetyczne puszki ze sprejem osadzone w korpusach, wiszące w chłodniach i rozmieszczone na mapach stworzonych przez sonary.

- Morze ciekłego azotu, w którym kąpią się cybernetyczni nurkowie ze skanerami w rękawicach. Ich ruchy, poruszenia, gesty powitalne do symboli jednostkowych. Kształty miejskich zabudowań pod głębokimi morzami dolnego pancerza. Ześrutowany wewnętrzny korytarz - kontynuuje y1.

- W tym korytarzu jest większe pomieszczenie, dolny elektroniczny plaster, gdzie ulokowany jest plastropleksowy odlew korpusu królowej. Są tu także korytarze z zamrożonymi larwami beta, które czekają na podszewki programistyczne. Uwięzieni w pętlach odgrywają pojedyncze sceny. Krótkie psychodramy w rodzinnej atmosferze. - odpowiada y2. 

y1 i y2 jako pojedynczy serwer w koronie z e-drzewa. Mowa tu o komputerach, które są biologicznie zmutowanymi obiektami wyrastającymi z doniczek.

- Mówię o pewnej możliwości komunikacji między nami w sprawie stworzenia oddolnej sieci, która korygowała będzie bieżący czas i rytm zegara

- Masz wygórowane oczekiwania z dorzeczy metropleksu. Urywa ci się ślina, gdy zgrzytasz. Rozumiem, że chcesz dopaść dłużników tych turnusów, które spływały kanałami ścieków. Ciągle tam tkwiłeś i ociągałeś się z jakimś konkretnym planem. Podszewki jakichkolwiek mundurów były umoczone w kwasie, a ty ulepiłeś z nich przepony elektronicznych misi.

Te cwane zabaweczki nagle wstawały, budziły się i szukały jakiejś ścieżki, by tak skorygować transfer, że nie pozostawało nic jak zaszyć się w spadochronie i zlecieć z wiatru w postać skondensowaną, gotową na sprasowanie, kodowanie i płomień.

W rozejściach spoin plastropleksu są rysy, które tworzą mozaikę. To kształt tworzący pewien symbol indywidualny. Coś, czego nie potrafimy poprawnie zinterpretować, jako coś, co ukazuje wewnętrzny krąg, wtajemniczenie, nagrodę. Kształt ten jest wielokrotnym powtórzeniem trójkąta, gdzie nadrzędna figura przypomina sześciokąt. Takie kształty można odnaleźć w fizjologii ludzi-pszczół.

Są to narządy oglądu, które umożliwiają widzenie bez akomodacji, ciągła wizja poprzez głębokie filtry.

Wzrok ludzi-plus to kunsztowny rynsztunek okularów, jakie nosili w świecie, który jeszcze pamiętamy, spawacze lub dowodzący działem laserowym. To soczewki, fokusy wmontowane w kobalt, umożliwiające patrzenie w podczerwieni, ultrafiolecie i w zakresie barw znanych człowiekowi-minus. Liczne konsekwencje, oprawki do konwencji, listy apelacyjne i odpowiedzi rekurencyjne do ciągów wydarzeń spowodowanych wznieconym pyłem z akt. Te baterie, które wysiadły w wyniku nagłego spadku napięcia.

 Uwolnione sygnatury z marszrut kolizji atomowych. Wzdłuż napięć galaktycznych obłoków świdrujące symfonie ułożone z piasku. Powłoka człowieka-plus, która zostaje nadpalona, odciśnięta, sproszkowana i tak, jako pył, jawi się smugą w pierścieniach matriksa.

Ludzie-plus to palnik. który skrawa, dłutuje, uwalnia brzegi, ostrzy cięciwy i krystalizuje obłoki gwiezdne. Ludzie-plus to wmontowany w materię zapalnik, który tyka głośno i śmieje się ogniście, aż skraplają się pływalnie elektroniczne, gdzie mieszka głos. Ten głos wygraża wszystkim, wyliczając ofiary przestępstw i oligarchii wśród megapolis i negopolis.
 


 
E-ryba
 

Głos nakazuje umilknąć wszystkim i rozpocząć ascezę mówienia. Milczący kamień, który jest żyjącym bursztynem, ma w sobie wiadomość, która przedstawia głos, jako elektroniczną rybę.

E-ryba to inteligentne urządzenie z wbudowanym sterownikiem i echolokacją. To cacko jest kolejną z cybernetycznych zabaweczek jakie poznajemy w tym obrocie mowy. To otoczenie, które jest tekstem jest równocześnie, na umownych prawach, ulem, cybernetycznym miastem, gdzie przebywa odwłok królowej, gdzie jej włosy miażdżą zalotników, a korpus i larwy, które urodziła przed enkapsulacją przebywają w kokonie elektronicznym, w głębokich warstwach matriksa.

E-ryba to urządzenie wzorowane na pewnej postaci zachowującej się ekstrawagancko i obscenicznie. To on tworzy ustępy graficiarskie i haiku spawów. Jego odrzut trzewi zmiata z nóg największe koincydencje. Wielki wdech i rzucający na boki ból wynikający z rozpadu cząsteczek. Pogłębiającego się rozpadu nie powstrzyma żadna szczepionka. E-ryba tkwi w neuronie, w zapadni, którą otwiera i zamyka człowiek-plus. Uchodzi z niej obłok, który kołysze i opada.

E-ryba wędruje wewnątrz płaszcza ostatniego z samurajów. W człowieku-minus, który zjadł swój miecz, gdy jego republika palona była moździerzem laserowym. Wielki fallus, fluorescencyjne powłoki, sterownik, pulpit, wskazówki na mgławice. Dosiadanie komety, gdzie ustawione są liczniki, zegar pamięci, wtyczki bezpieczników. Eksplozje tarcz, tłuczenie kryształu z iberytu. Spazm całujących się układów scalonych, które tworzą nadrzędne, meta-konstrukcje.

Z tego poziomu dekodowane są cybernetyczny głaz i elektroniczna ryba. Z rozmowy jaką toczą wynika spoiwo transakcji i ostateczny tembr głosu, ciągłego ponawiania zapytania, które nie dociera, ale które zostaje zawieszone. List zostaje napisany pod dyktando, z zeszytów znajdujących się na górnych pułkach pawilonu. List zawierający opis reakcji chemicznych, które stworzyły matriks, a także wszelkie dostępne klucze zabezpieczeń.

Lista przestała być dostępna. Część z bazy danych, posępnego zastępu elektronicznych dusz w pancerzu została wypłukana, spetryfikowana i odcięta. Takie u-tykanie to powszechny dźwięk emitowany przez elektro-magnes na dnie studni grawitacji. Tam tkwi i zasila się własnym samo-zjadaniem dolno-przepustowy filtr hydro-tekstu.

Plastry emulsji światłoczułej. Komórki wypełniane przez kosmiczny pył zbierany przez bio-roboty, przechwytywany przez agentów i wyposażony w zapalniki, miotacze palników, ścierwo-kosmiczne. Komórki budujące się samoczynnie w odpowiedzi na optymalne warunki otoczenia. Rozpoznawane jako wdrukowany obraz, symbol indywidualny.

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.