|

 

BARTOSZ SUWIŃŚKI - ur. 1985 roku w Kępnie. Poeta, krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych. Poezję, prozę, szkice krytyczne i artykuły naukowe drukował m. in. w „Twórczości”, „Odrze”, „Toposie”, „Frazie”, „Zeszytach Literackich”, „Polonistyce”, „Tygodniku Powszechnym” i wielu tomach pokonferencyjnych. Opublikował tomy poetyckie: Sehir (Nowa Ruda 2010), Bliki (Warszawa 2013), Odpust (Gniezno 2013) Uroczysko (Poznań 2014), i Wyraj (Szczecin-Bezrzecze 2017) oraz monografię: Pory poezji. Koncepcja czasu w twórczości poetyckiej Krystyny Miłobędzkiej (Kraków 2017). Niebawem ukaże się jego książka krytyczna: Po tej stronie rzeki. Szkice o poetach znad Odry. Mieszka i pracuje w Opolu.

Foto: Sebastian Mikoś

 
 
 

Rozdarty ścieg
 

Poezja dotyka spraw najważniejszych i nie uchyla się przed pytaniami bolesnymi. W swojej nowej książce Natalia de Barbaro zastanawia się nad trajektorią ludzkich losów, które często skręcają w rejony nieprzyjemne i porzucone. Pisze o zerwanych widokach na lepsze, przetrąconych nadziejach, ciemniejącej dziurze, wokół której wszystko przechodzi ze stanu potencji w niebyt. Od teraz „To, co jest będzie ciemne zasiewać zagony”.

W krajobrazie tych wierszy wzmaga się silny wiatr, od którego lodowacieje oddech, kostnieją palce, parcieje skóra. Światło jest tu porzucone jak bezpański pies, pałęta się po pustych halach, odwykłych od czyjejś obecności. Poezja autorki „Ciemni” traktuje o dezintegracji, która dotyka nas do żywego. Opowiada o narracjach zerwanych jak ścieg tafli, o historiach, które nie kończą się dobrze. To wiersze o strachu przed tym, kim się stajemy. O kolejnych próbach ułożenia się we śnie jak w kolebce, o chęci potwierdzenia własnego bycia w oczach osoby ze wszech miar bliskiej, nie tylko przypadkowej, mijanej między stratą a stratą. To poezja szukająca oparcia na horyzoncie, pod pustym niebem, którego gwiazdy pamiętają jeszcze wołania i modlitwy.

Druga książka poetycka Natalii de Barbaro jest mocna i zwięzła. Te wiersze są jak pytania na które nie ma odpowiedzi. Wersy, które mącą wewnętrzny spokój. Jak kamień rzucony na środek stawu. Niespokojne i niepokojące poezje, które nie ułatwiają lektury, ta jest raczej rwana, doraźna, punktowa, pełna nawrotów. To tomik o odchodzeniu ludzi i zapadaniu się wspomnień w odmęt, który jest emblematem przeszłości. Wiersze Natalii de Barbaro przepisują na wersy poszczególne straty, tak by dało się je w ten sposób detalizować i po kolei przepracowywać. Jest to tomik o zawiązywaniu się życia, jego mrocznych sekretach i ciemnych źródłach, które płyną pod powierzchnią rzeczy, ukryte, wnoszące opar melancholii i odcień szarości do wszystkiego za co się złapiemy.

To również poezja o depresji, o ciemnym słońcu, którego promienie naznaczają wszystko stygmatem smutku. O zapadaniu się coraz bardziej w siebie, o traceniu chęci i zainteresowania światem, o wpadaniu w czarną dziurę, która z każdą chwilą bardziej zasysa i pogłębia dystans dzielący nas od codziennych sprawunków i zatrudnień. Nic, które uwiera. Nic, co boli i krzepnie w pustkę, na tle której byle rzecz staje się nie lada wyczynem. To książka o czarnych widmach i wodach, w których nasze spojrzenia potwornieją i nie od razu wracają do siebie. Człowiek jest, i każda podstawowa czynność budzi jego niechęć, ponosi trud istnienia, płaci frycowe za codzienność, dźwiga naraz ciężar, który kładzie się cieniem na jego cieniu. Natalia de Barbaro pokazuje świat osoby chorej, dla której brzeg łóżka jest brzegiem za którym rozciąga się złowroga, rwąca woda. Osoby, która nagle upada w czas i spada, spada przez wiele godzin, minut, dni, nie mając podstawy od której mogłaby się odbić, a od biedy, nawet i potłuc.

Z ledwością doczołgałem się do tej wiosny.
             Siły nie było ani ręką ruszyć. W ósmym tygodniu marca
             na próg wychodzę i widzę: zimowe śmieci pod skórą
             ziemi zaszyte już, nie ma co zbierać. Coś toczy mnie,

             ale ja nie wiem, co toczy mnie. Noc nie chce
             zacząć się dla mnie. Coraz trudniej jest do snu
             zagonić upartych gości.
             W głowie rośnie ich wrzawa. [1]

Tkanka – to kobierzec mchów, rozrastających się na nagich skałach, wydanych nocy i wiatrom. Osobne organizmy tworzące całość. Wiersze jak kępki mchów, które porastają coraz większe obszary pustki, delikatne i rwące, subtelne, w całości tworzące jeden organizm. Poetka jest jak popruta tkanka, która scala się do istnienia. „Krwawnik, mniszek, ułudka: aż dziw, że nie potrafią / ocalić nas”. Pisanie wiersza jest procesem organicznym – tak czytam intencje poetki – zależnym od naszych płynów i nastrojów. Czystość widoku może zmącić przypadkowy szelest bądź dzikie ujadanie psa, któremu sprzed nosa sprzątnięto nie lada kąsek. Poeta jest jak pies, któremu nie pozostało już nic innego jak zerwać się z łańcucha i biec, biec. Obwąchiwać ludzi, szukać sobie jakiegoś domu. Uciekać przed przypadkowymi kopniakami, nie dać się zwieść hyclom.

Czytamy o innych głosach, którym poetka daje w swojej głowie mieszkanie. O szklanych kloszach, w których zamknięci jesteśmy jak ćmy w kokonie, zanim znajdą upodobanie w świetle. Tom podzielony jest na pięć dopełniających się i oświetlających wzajemnie części: „Kołatanie”, „Tropy”, „Tracenie”, „One” i „Żar”. Poezja Natalii de Barbaro jest przejmująca, opisuje ciemne kajdany, które kneblują życie, nadając mu pozór istnienia. Uczy, że to pory roku nas śnią, niezależnie od pogody. Pogłosy, powidoki, nacieki, pęknięcia, okruchy, ułamki, strzępy – to wszystko ukryte imiona tych wierszy, które z rys i zadr, dają obraz rany – z tego jałowe pola jawy, zszyte ściegi rozprutych snów i znaczeń.
 

Wczesna jesień: tkliwość. Jakbym się pochylała
             nad ciałem jeszcze pięknym, ale już skazanym.

             Jeszcze będziemy mrużyć oczy w słońcu,
             kłaść się na trawie, udawać, że nie


 

Natalia de Barbaro Tkanka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017


 

 

 

 

 

 

1. Wszystkie cytaty w tekście wg wydania: N. de Barbaro, Tkanka, Kraków 2017.

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.