PAULINA MIKOŁAJCZYK – rocznik 89. Z wykształcenia informatyk, jednak od zawsze kochająca literaturę, a przede wszystkim grube tomiska w pięknych okładkach. Mieszkająca gdzieś pomiędzy Łodzią a Warszawą. Obecnie pracująca w jednym z miejskich ośrodków kultury, gdzie mierzy się z promocją... kultury. Od kilku lat prowadząca bloga, na którym porusza tematy z takich dziedzin jak film, literatura czy sztuka. Jeździ po wystawach i festiwalach, bo przecież kultury nigdy dość.

 
 

Ha!
 

Ha! Może przybierać różne formy i znaczenia. Może znaczyć pusty śmiech w głębi rozpaczy jak i pełen radości okrzyk. Niczym archimedesowa eureka. Ha! Może być przebłyskiem geniuszu bądź przepełnione gorzkim smakiem. Koloryt znaczeniowy pełną gębą. Trzeba było być odważnym. Niejasne było, jak okazać odwagę i za czym się opowiedzieć, ale decyzja należała do nas. I stale pytali: czy odwaga? Ha! Znak klęski[1] Ha! To również tytuł zbioru opowiadań tureckiej dziennikarki i pisarki Birgül Oğuz. Niby opowiadań a jednak tworzących spójną historię o stracie, żałobie i kobiecości w męskim świecie.

Przed lekturą ważne jest słowo wstępu. A raczej opisu wydawcy, który pomaga nam się umiejscowić w czasie. Birgül Oğuz skupia się na śmierci swojego ojca oraz żałobie mającej dwa oblicza: prywatny i polityczny. Bowiem pomiędzy wierszami a czasem prosto w oczy, autorka nawiązuje do przewrotu wojskowego z lat osiemdziesiątych, w którym uczestniczył jej ojciec, a który przeżyła jako dziewczynka. Opowiadania, którymi nas raczy to mieszanina majaków, przeszłości i teraźniejszości. Wspomnień i chwil oderwanych od tu i teraz. Gdy Oğuz otwiera przed nami drzwi czujemy się zdezorientowani, zagubieni, niczym w głowie szaleńca. Plątanina myśli wypełnionych śmiercią. I gdzieś przebijające się ciało ojca, żałobników odwiedzających dom bohaterki. Bohaterki teoretycznie innej niż autorka (zmienione imię), a jednak z emocjami tymi samymi (najprawdopodobniej).

Ha! stanowi zapis kolejnych etapów, jakie zachodzą w życiu kobiety po śmierci ojca. Od chaosu i mętliku po powolne opadanie z rozpaczy aż do powrotu do codzienności. Pierwsze opowiadanie wydaje się być mało przystępne i niezbyt zrozumiałe, jednak z każdą kolejną stroną, świat bohaterki staje się przystępniejszy. A styl autorki zmienia się wraz z kolejnymi mijanymi etapami.

Birgül Oğuz biega po wspomnieniach, w których pojawia się nie tylko ojciec (bądź co bądź ważny w życiu każdej dziewczynki), ale także stosunek do religii czy postrzegania kobiecości. Odnosi się do polityki, przewrotu wojskowego. Sprawnie płynie po rzece tematów, które się mnożą, a jednak mają wciąż wspólny punkt wyjścia i stanowią doskonałą pajęczą sieć. Choć nie zawsze trudno odnaleźć jej właściwy bieg. Wspomnienia mogą być teraźniejszością, a teraźniejszość przeszłością. Autorka nie zawsze zdradza, które wydarzenia dzieją się tu i teraz, zostawiając nam pewną czytelniczą wolność. Jednak najbardziej charakterystycznym, spajającym elementem jest poetyckość utkanych zdań, które wydają się być tylko snem. A jednak są, stanowią duszę bohaterki i wypływają z niej, tworząc metaforyczny powrót do codzienności. Oğuz przemyka więc od momentu śmierci przez załatwianie dokumentów w urzędach po rozmowy z matką, która została sama w domu. Nie brakuje jednak i tematu molestowania kobiety w pracy czy samej refleksji o pozycji kobiety w Turcji.

Ha! w wykonaniu Birgül Oğuz może nie oszałamia, może nie zostawia po sobie śladu na całe życie, ale stanowi interesująca perspektywę, w której córka przeżywa żałobę. Mamy tu rzecz jasna typowe elementy takie jak: wściekłość na Boga (w końcu nie jest on jej do niczego potrzebny), chwilowe załamanie czy też próbę pogodzenia się ze śmiercią jednej z najbliższych osób. Mamy też żałobę niekoniecznie wypełnioną toną łez, ale podążającą ścieżką wydeptaną razem z ojcem. Bądź samodzielnie, bo i sama myśl o nieuchronnym końcu mobilizuje nas do tworzenia własnego rachunku sumienia. Czy to nasze życie rzeczywiście jest cokolwiek warte? Bohaterka opowiadań chciała tylko niebieski fartuch, wylądowała więc w sklepie rybnym, w którym patroszyła nieszczęsne ryby, nie patrząc im w oczy, w którym szef obdarowywał ją nie dającym się znieść wzrokiem pełnym pożądania. Czy jednak tego chciał ojciec, który powtarzał jej, by była odważna? Nasza kaaba była inna. Każdego poranka zbieraliśmy się wokół okruchów chleba, szklanej solniczki i aluminiowych łyżeczek. „Zobacz” mówił z nasieniem brzoskwini w każdej ręce, „jedna brzoskwinia znaczy tysiąc brzoskwiń”[2].

Ha! Próba zrozumienia czegoś nieuchronnego, czegoś, co czeka każdego z nas. Próba pogodzenia się z odejściem. Ha! Rewolucja, przewroty i dziewczynka w tle. Rozliczenie z prywatną tragedią jak i polityczną przeszłością kraju. Ha! Opowieść poetycka, opowieść niczym ze snu. Ze śmiercią na pierwszym i drugim planie.


Przypisy:

1 Birgül Oğuz, „Ha!”, przeł. Danuta Chmielowska, Kraków, 2016, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 31
2 Tamże, s. 34

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.