|

 

ALEKSANDRA URBAŃCZYK – rocznik 69. Recenzentka. Współpracuje z miesięcznikiem: Forum Akademickie. Ceni podróże i literackie wyzwania. Prowadzi blog poświęcony literaturze: http://ksiazkioli.blogspot.com.

 
 
 

Wakacje nad Adriatykiem Zofii Posmysz
– ponownie dostrzeżone arcydzieło literatury polskiej
 

Zofia Posmysz – była więźniarka niemieckiego obozu Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe – to pisarka i scenarzystka, autorka słuchowisk radiowych, która w swojej twórczości wielokrotnie nawiązuje do obozowych wspomnień i rozliczeń. Wakacje nad Adriatykiem (z 1970 roku, kilkakrotnie wznawiane, ostatnio w lutym br.) należy do tego właśnie nurtu, ukazuje przeżycia kobiet uwięzionych w obozie. Biorąc jednak pod uwagę dwa plany czasowe książki – należy jej przesłanie rozumieć szerzej. Zamiarem pisarki nie było skupienie się wyłącznie na piekle obozowego życia, jej celem było uświadomienie wpływu tych doświadczeń na życie więźniów po wyzwoleniu.

Bohaterką książki jest kobieta, której imienia nie poznamy. W obozie nadano jej pseudonim: Sekretarka, ale dla naszych potrzeb niech pozostanie – Narratorką. Narratorka wraz z mężem i młodziutką przyjaciółką przyjeżdża na wczasy do włoskiego kurortu. Wydaje się, że cała grupa spędzi miły czas na wypoczynku i kontemplacji przyrody, ale pojawienie się grupki turystów z Niemiec zupełnie zmienia okoliczności pobytu. Podczas, gdy najbliżsi towarzysze Narratorki korzystają z uroków kąpieliska i plaży – ona sama całkowicie pogrąża się w świecie wspomnień. Wystarczy dźwięk znienawidzonej mowy, by przenieść ją z raju – wprost w piekło przeszłości. Zauważmy, że nieznajomy mężczyzna również czuje się nieswojo. Czy mogli się kiedyś spotkać? Co ich łączyło? Wokół radosna, urlopowa atmosfera, a między tą dwójką całkiem obcych sobie osób rodzi się nerwowe napięcie. Poznajemy myśli Narratorki, ponieważ książka napisana jest w formie jej wewnętrznego monologu, więc kiedy ją nawiedza widmo obozowej rzeczywistości – towarzyszymy jej najbardziej ukrytym lękom, ale dzięki temu możemy poznać historię przejmującej przyjaźni między dwoma współwięźniarkami. Przekonamy się, że Narratorka nie jest jedyną główną bohaterką. Jednakowo ważną postacią dramatu jest Ptaszka, dziewczyna ze wspomnień.

Kim jest Ptaszka? Nie tyle przyjaciółką (w zwykłym rozumieniu), raczej obozową siostrą, z którą Narratorka związała się nieformalnym paktem o wzajemnej ochronie i pomocy. Obie przebywały w obozie na tyle długo, by zorientować się, że podstawową zasadą przeżycia jest sztuka odwracania wzroku i nie przyzwyczajania się do nikogo; obie tę zasadę złamały. Szybko przekonujemy się, że Narratorka (Sekretarka) była tą stroną silniejszą psychicznie i fizycznie – i to głównie na jej barki spadła odpowiedzialność za drugą osobę. Wiele wysiłku musiała włożyć w walkę o odrobinę dodatkowego jedzenia, czy o nieco bardziej ludzkie traktowanie. Tak wielka determinacja naszej bohaterki zaczyna w nas budzić podziw. Zastanawiamy się skąd czerpała siłę, bo przecież Ptaszka niczego nie ułatwiała, z czasem stała się raczej balastem i przeszkodą. W końcu trzeba ją było bezustannie chronić, ratować nawet przed samą sobą… Czy zatem ich siostrzany związek nie był oparty na równowadze? Ależ, wprost przeciwnie!

Kiedy Narratorka trafia do obozu ma zaledwie siedemnaście lat, chociaż wydaje się znacznie dojrzalsza od Ptaszki. Jej podopieczna jest ulepiona z zupełnie innej gliny. Nie jest zdolna prowadzić gierek, nie ma odwagi ani tupetu, dlatego Sekretarka bierze ją pod skrzydła. Ptaszka nigdy nie przystosuje się do obozowego życia, jest chyba najbardziej zagubioną osobą, przynajmniej tak się na początku wydaje… To jednak właśnie Ptaszka pomogła Narratorce przeistoczyć ten świat, którego rozum nie potrafi ogarnąć, w coś – co przynajmniej ma swoją morderczą logikę – w mit o Nibelungach, a niemieckich okupantów zmieniła w Bractwo Rycerzy Trupiej Czaszki. Zauważmy, że w całej opowieści nie pada ani razu słowo: Niemiec, obóz, Oświęcim. Musimy się pogodzić, że będziemy odtąd spotykać Rycerzy i Rycerki, a obóz uparcie nazywany jest Kolonią. To jedyny sposób, by obłaskawić koszmary. Te zamienniki, słowne erzace – to hołd dla Ptaszki i sposób, by uciec w realia jakiejś okrutnej baśni, w sen, z którego (jak miała nadzieję Narratorka) można się kiedyś przebudzić.

Ale to nie wszystko. Narratorka (a w zasadzie Sekretarka) jest świadoma procesu, który w niej zachodzi. Żeby przeżyć – musi stać się twarda i silna, musi skamienieć, znieczulić się na bezmiar bólu, głodu, cierpienia i rozpaczy. Musi przywyknąć do codziennych transportów ludzi, którzy znikają we wnętrzu Dwudziestego Piątego Bloku i do widoku towarzyszek rzucających się na kolczaste druty, by w ten sposób zakończyć swą mękę. Dlatego potrzebuje Ptaszki, musi strzec jej niewinności, by móc o sobie nadal myśleć jak o człowieku.

Czy Ptaszka rzeczywiście jest bezradna? Przyjdą momenty, gdy w czytelniku rodzi się bunt na jej bierną kapitulację. Będziemy jednak zmuszeni zrewidować ten pogląd… Obraz obozu został oddany przez ukazanie relacji między więźniarkami, a także między więźniarkami a ich strażniczkami; obóz – to niezwykle krucha pajęczyna różnego rodzaju powiązań. Strażniczki potrzebują przysług, a więźniarki, w zamian, korzystają z pewnej namiastki ochrony i opieki. Ptaszka różni się od Sekretarki tym, że nigdy nie pozwoli wkręcić się w takie zależności. Jest wrażliwą, utalentowaną, wykształconą osobą, która pomaga odrealnić koszmar przez nadanie jej mitycznego wymiaru. Rozszyfrowała tę baśń, ale nigdy sama nie pozwoliła się zredukować do roli „karła. W swojej własnej rozgrywce udowodniła, że może stanąć w szeregu olbrzymów. Ptaszka to typowy antyczny bohater, który z pełną świadomością przyjmuje fatum, ale nigdy nie postąpi wbrew sobie.

Jeśli spojrzeć na książkę Posmysz z tej strony, to dochodzimy do wniosku, że książka prezentuje dwie postawy moralne. Nie nam je osądzać, chyba że ktoś sam dotarł tam, gdzie leżą granice człowieczeństwa. Czym różnią się nasze bohaterki? Jedna znalazła siłę, by przeżyć. Druga – ta pozornie słabsza – znalazła siłę, by się nie ugiąć.

Narratorka żyje wspomnieniami, ponieważ czuje się winna. Dlatego zabiera nas w podróż (jak Dante Alighieri) przez kolejne kręgi piekła; dlatego leżąc na plaży w raju – nie może uwolnić się od dręczących wyrzutów sumienia. Żyje z poczuciem niespłaconego długu. Stąd jej opieka nad młodziutką Polką. Czyż to nie stały, wypalony wzorzec?

Wakacje nad Adriatykiem – to nie jest książka, która miała ukazać obozową rzeczywistość w sposób reportażowy. To obóz przefiltrowany przez ludzkie emocje. Autorka nie zatrzymuje się na przedstawieniu mechanizmów uruchomionych przez instynkt samozachowawczy. Jej zamiarem było ukazanie skali zniszczeń w ludzkiej psychice. Udowodniła, że człowiek, który przeżył obóz – nigdy nie został naprawdę wyzwolony. W strefie mentalnej pozostał w obozie uwięziony na zawsze. Czyż szoku nie wywołują wspomniane kluby, w których spotykali się byli więźniowie, by powracać do tamtej strasznej rzeczywistości? Głównym tematem poddanym pod naszą ocenę jest nie tylko obóz, ale poobozowa trauma. Wielkość tej książki tkwi w tym, że Autorka dostrzegła prawdę psychologiczną w każdym elemencie. Żaden portret nie jest jednowymiarowy. Ale przez to, że ofiary nie zawsze są wyłącznie szlachetne, a oprawcy nie zawsze jednakowo bezduszni – ta historia nie traci nic ze swego tragizmu, raczej jej dramat pogłębia.



Zofia Posmysz, Wakacje nad Adriatykiem, Wydawnictwo: Znak literanova 2017
 

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.