MAGDA HARMON kolekcjonuje to, co ułomne i nikomu niepotrzebne. Jej specjalnością jest zgłębianie teorii wyssanych z palca i podróżowanie po krętych odnogach świadomości. Urodzona i duchowo ukształtowana na Dolnym Śląsku. Skończyła niemcoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim oraz psychologię na University of East London. Pracuje z bezdomnymi, cierpi na nerwicę i coś tam pisze.

 
 

Księga Uziemienia
 

Budzę się i nie wiem, gdzie jestem. Patrzy na mnie twarz lisa z bawełnianej bluzki zwisającej z oparcia krzesła. Z dołu słychać postukiwania garnków i talerzy. R. pewnie gotuje kolację. Zatem jestem w domu. W łazience szumi wentylator, który działa na mnie jak mantra. Za chwilę dołączają do niego inne dźwięki: woda w kaloryferach, sąsiad krzyczący na dzieci. Zamykam oczy i staram się coś poczuć od środka. Od razu zjeżdżam w dół czarnym tunelem, który w pewnym momencie się rozwidla, więc rozdzielamy się na dwoje i zjeżdżamy do samych stóp. Siedzimy tam przez chwilę, nie długo – ze trzy sekundy. Dłużej się nie udaje. Za chwilę jedziemy z powrotem w górę, zlepiamy się w jedno i znów rozdwajamy w szeroko rozłożonych na łóżku rękach. Rozczłonkowujemy się jeszcze bardziej na dziesięć fragmentów całości i wąskimi tunelikami zjeżdżamy ku opuszkom palców. Czujemy pod nimi koc. Jest nam ciepło, trochę szorstko. Cofamy się ku łokciom, gdzie zamieramy na chwilę pod kątem prostym. W gardle jest dość ciemno i z trudem się przez nie przeciskam. Jama nosowa jeszcze gorsza – chyba się za chwilę uduszę. I nagle zdaję sobie sprawę, jak trudno jest się uziemić bez nosa. Gorąco mi w oczy – łzawią i pieką jak szkła kontaktowe zrobione z ciekłego szkła. Jestem nosem bez węchu. Mam siebie w nosie i nie potrafię się w sobie odnaleźć.

I nagle coś się odtyka. Wypadam stąd. Jest rezonans, jest światło. Zakręcam się wokół tylnych płatów mózgowych i rozwidlam na górę i dół. Gdzieś po drodze słyszę, jak rosną mi włosy. Jak dudnią powieki. Jak szumią rzęsy. Czuję ssanie w żołądku.

Smell is massively underrated and extremely important to humans, rzecze R., wchodząc do sypialni. Zupełnie jakby wiedział, jakież to dziwne rzeczy dzieją mi się w środku. Przypominam sobie, że rano przecież miałam operację.

R. wyłączył wentylator w łazience. Cisza. Czuję pełne rozluźnienie w członkach, tylko stopy mam lodowate. Wstaję powoli i wyglądam przez okno. Samochody rozbryzgują kałuże. Asfalty świecą na granatowo. W szybie odbija się czarny odrost na mojej głowie i dwa pryszcze na nosie.

Swędzi mnie tam, gdzie nie powinno.

I wtedy to właśnie postanawiam napisać Księgę Uziemienia. Będzie to katalog całkowitych zatopień w spokoju z mapami pozwalającymi poszukiwaczom zlokalizować sanktuaria, w których można się zatrzymać i zaczerpnąć oddechu. Znajdzie się w nim biblioteka Babci, w której polecam szczególnie klasery ze znaczkami i zdjęcia przedwojennej Warszawy. Proszę zapalić lampkę i usiąść przy biurku, Babcia zaraz przyniesie Państwu czarnej herbaty z cukrem i talerz szarlotki.

I rozgrzany słońcem skwer w miasteczku na granicy Francji i Hiszpanii. Starsi mężczyźni grają w bule, młodzież śmiga na skuterach. Czterdzieści stopni w cieniu i zapach lawendy znad pól.

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.