KAROL KETZER rocznik '86. Poeta, prozaik, rewolwerowiec. Błękitnooki jedynak spod Bliźniąt.

 
 
 

Wielki post-

Jeżeli brak apetytu nie wystarczy, aby umrzeć z głodu,
być może należy przeżyć, żeby żerować.
Porzucić egzystencjalne diety cud,
a potem już tylko widzieć i nie grzmieć.
Nie pozować nigdy więcej
do aktów jarmarcznym malarczykom.
Specjalistom od tandetnych martwych natur.

 

 

 

Dolilulilaj

Laleczkom voodoo long kiss goodnight
dotkliwy pocałunek przez przejęzyczenie.
Prorocy na nocne zmiany za chwilę
doprowadzą podniecone mitologie do apokalips,
energicznie pocierając kosmosem o kosmos.

Laleczkom voodoo garść szpil na dobry początek dnia.
Ty tego chcesz, a one nie mają nic przeciwko.
Wśród nieustannych akupunktur będą żebrać o więcej,
jeżeli trafisz bullseye.
Punkt G laleczek voodoo.
Szamanów bez licencji mokry sen.

 

 

 

Już kilka dni

Spóźnia mi się
ten wiersz,
aż obiegowe koszmary kręcą głowami
na „nie bądź sentymentalny, synu”.
Femme fatale fatamorgany terroryzują,
dopóki przygodny rezonans-orgazm
nie rozerwie ich na strzępy pospolitych miraży oaz.
Spóźnia mi się, a ona chyba lubi szuru-buru,
z jakim szukam wypróbowanych sposobów
na skrobanki metodą zrób to sam
i mniej więcej miej już za sobą.
Służy doświadczeniem.

 

 

 

New millennium Jenn: ultraczerwonoczerń

Wkłada czerwono-czarną suknię i mówi: „popatrz, jestem jak ruletka”.
Krupierzy z całego miasta nie są w stanie powstrzymać ślinotoków.
Szemrani właściciele podziemnych kasyn żyją dla dni jak ten.
Każda ruletka potrzebuje zera. Dla uproszczenia możemy przyjąć,
że to pewna higiena intymna hazardu. W tej sprawie Jenny często
zwraca się do mnie. Prawdopodobnie

z tych samych powodów, dla których piromani wolą na ogół zapałki
od miotaczy ognia. Z identycznych przyczyn, jakie powodują,
że zawodowi spadochroniarze niekiedy boją się skakać na bungee.

 

 

 

Prequel

Gdy żywiłem się wyłącznie słońcem na nocny tryb życia,
zwidy w żarówkach kusiły: idź w stronę światła.
– Zabij mnie i weź moją skórę – skwierczały żmije sprzężeń.
Rozrywałem przed nimi koszulę, żeby pokazać,
jak bardzo mi do twarzy z bliznami
po niechlujnych cesarskich cięciach.
Wszystkie, jakie stamtąd wyjęto –
spotykałem te cyniczne trupy na mieście.
Oganiałem się jak od much albo aniołów stróżów.
– Co, jeżeli każdy anioł stróż nosi ze sobą nóż? – ostrzegałem wielu
bez skutku.

 

 

 

Randewu kung-fu

Oczywiście kupi jej zimne ognie zamiast kwiatów.
Stwierdzi, że robienie tego z kimś, myśląc o kimś innym,
to jedyny sposób, żeby nie zwariować.
Podziękuje, przytaknie, pomyśli – całkiem niezły performance.
Kołaczcie, a będzie wam kołatane.

Oczywiście z panicznych kamasutr na wyrywki
odpowiedzą bezbłędnie.
Delikatny konflikt serologiczny nie stanie na drodze
lakonicznym transfuzjom, przelewaniu z pustego w próżne.
Zatykaniu dziur, próżne ma w zwyczaju przeciekać.

Oczywiście, że ich pięszczoty to w gruncie rzeczy
mdłe modlitwy o życie grzeszne.
Mętne mantry szyte na miarę.
Crème de la crème wśród mantr i mątw.

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.