|

 

MARCIN WŁODARSKI – autor książek z wierszami pt. Sommy i Po własnych śladach. Publikował w prasie literackiej. Współpracował z pismem Portret. Recytował ogólnopolsko z sukcesami i udzielał się teatralnie (Towarzystwo Teatralne Scena 2 w Kwidzynie, założyciel Teatru Szatnia w Suszu). To jednak już przeszłość. Teraz sprawdza klasówki i prowadzi blog http://czytaniewpiwnicy.blogspot.com

 

 

 
 
 

Czarne granice
 

Najnowsza książka Marcina Kydryńskiego to pokłosie jego ponad dwudziestopięcioletnich podróży po Afryce. Dziennikarz znany z radiowej Trójki podczas swoich wędrówek nie rozstawał się z aparatem fotograficznym, co również ma swoje odzwierciedlenie w książce w postaci wielu zdjęć zamieszczonych przed każdym z dwudziestu jeden rozdziałów. Fotografie są doskonałym uzupełnieniem treści książki, która z pozoru wcale nie ogranicza się do relacji z podróży.

Marcin Kydryński nawiązując do Stepów Akermańskich w zdaniu: „Wóz nurzał się w wysokiej trawie, płynął w niej jak żaglówka” (taką parafrazę wersu Mickiewicza znajdziemy w książce raz jeszcze), pozwala sądzić, że stawia się w pozycji pielgrzyma owładniętego nostalgią. Nie jest to jednak jedynie tęsknota do kraju, Polski. Nic na ten temat autor nie mówi. Pisze jednak o zawiłościach historii, trudnych relacjach między ludźmi i krajami, plemionami w Afryce zdaje się mówić, że tęskni za wolnością. Wolność, to słowo klucz do tej książki, chociaż zapewne nie jedyne, które może nam otworzyć drzwi do prawdy o intencjach autora.

Sudan, Ghana, Somalia, Mali i inne państwa to nie tylko feeria kolorów trudnych do opisania słowem. To także konflikty na tle religijnym i kulturowym. To głód i pragnienie wody. To tęsknota za naszym światem, który nam nie wydaje się wcale taki uroczy, ale pełen jest wody, mięsa i wszelkich wygód.

Czytając tę książkę, wyrzucałem sobie wszystkie swoje fochy, jakie urządzam sam przed sobą lub bliskimi. Przekaz Marcina Kydryńskiego zdaje się być całkiem czytelnym: nie narzekajcie, tam mają jeszcze gorzej. Nie do końca tak jest. Marcin Kydryński pisząc o Afryce, zdaje się raczej przybliżać nam uniwersalne wartości i problemy otaczającego nas świata, naszej rzeczywistości. Nie jest ona tak kolorowa, nie dzieli się na dwie pory roku, nie zadziwia fauną i florą, nie ma tych zapachów, co w Ghanie, tego jądra samotności, co na pustyni. Oba światy: biały i czarny są jednak bezwzględne i brutalne. Wszędzie jest niewolnictwo i każdy z tych światów miał do czynienia z dyktaturą. Przez oba te światy przetoczyły się nawałnice chorób i wojen ludobójczych.

Tytuł Biel jest podkreśleniem odrębności autora w świecie tak kolorowym jak Afryka. Być może to poczucie inności wcale go nie krępowało tak bardzo, jak pomagało w zachowaniu pamięci o tym, kim jest, jakie są jego korzenie kulturowe, gdzie przebiega jego granica. Trzeba się czegoś trzymać, widząc świat spływający krwią niewinnych dzieci, matek. Jak stąpać po ziemi, w którą wrastają rozczłonkowane ciała. Biel jest murem mentalnym pozwalającym przez chwilę oszukać siebie, że to nie dotyczy mnie, to dotyczy ich. Być może tak było. Jednocześnie wiele razy granice między bielą a czernią zacierają się a oba te światy przenikają.

Notatki z Afryki to monumentalna publikacja wydawnictwa Edipresse. Edytorsko dopięta na ostatni guzik. Twarda okładka i papier służący reprodukcjom fotografii, pozwala cieszyć zmysły. Książka ta, mimo wszystko: mimo że edytorsko piękna, że Marcin Kydryński podkreśla w wywiadach, iż nie jest pisarzem, nie chce siebie stawiać obok np. Ryszarda Kapuścińskiego, to jednak zachęcam do zapoznania się z językiem autora. Jego prowadzenie narracji pozwala na empatyczny stosunek do przedstawionych w niej wydarzeń. Starannie dobrane słowa, nieprzegadane zdania i akapity, rozdziały jak sonety, które najpierw wprowadzają w tło, opisują, wciągają w kolorystykę, by w końcu mocno uderzyć puentą, zdają się być wytworem starannego pisarza.

Podczas lektury tej okazałej książki, biegnąc przez kolejne jej rozdziały, płynąc pirogą czy jadąc terenową toyotą nie można nie pomyśleć, że Afrykę i jej mieszkańców od wieków eksploatuje biały człowiek, a co za tym idzie, większość zła na czarnym lądzie pojawiło się wraz z bielą. Biały handel, biały wyzysk, białe religie. Nawet jeśli z gruntu nie takie złe, powinny pozostać w bieli. Czerń jednak nie przyjmuje tego wszystkiego, co z bielą związane, bezboleśnie. Broni się ebolą.

Ten trudny do zaakceptowania przez biały organizm kontynent, brutalny, traktujący życie jak coś nieistotnego, białemu przedstawia owe życie na nowo. Na obcym terenie biały wyczulony jest bardziej na wszelkie przejawy życia (choćby to był owad przeszkadzający zasnąć). W tym kontekście bardzo mocny w swym wyrazie jest rozdział Moje bijące serce, w którym dochodzi do wypadku autobusu, którym podróżował Marcin Kydryński. Drastyczne obrazy martwych ciał, przez które brnie autor wydają się niemożliwymi do zaistnienia. Ta ucieczka z autobusu możliwa jest tylko dlatego, że w każdym z nas, w białym również, najsilniejsza jest wola uratowania swojego życia. Dopiero na bezpiecznym terenie zaczynamy myśleć o innych. W tym rozdziale biały wsiąka w czarną ziemię, jest jej dziewiczym pędem ku życiu poprzez krew, ból i nawoływania o pomoc.

Biel. Notatki z Afryki to książka nie tyle podróżnicza ukazująca piękne obrazy fauny i flory, co rzecz o człowieku i jego tragicznych losach. Czarny Ląd jest często raczej metaforą. To stamtąd wszyscy pochodzimy, więc dlaczego mielibyśmy być inni? Prócz wiedzy na temat historii poszczególnych krajów Afryki, jakie odwiedzał, autor daje nam subiektywny obraz swojej wędrówki. Często powraca do ulubionych lektur związanych z odwiedzanym kontynentem. Nie mogło zatem zabraknąć W pustyni i w puszczy, która to powieść jako wielka przygoda dzieciństwa powraca wraz z wizytą w Port Saidzie i jawi się jako przewodnik podczas wędrówki w górę Nilu mającej nieco odświeżyć stare obrazy i zapachy warszawskiego Powiśla, gdzie autor mieszkał jako dziecko i czytał Sienkiewiczowską powieść dla młodzieży. Piotr Klat z zespołem Róże Europy śpiewał „Nigdy dosyć rewolucji”. Historia plemion, klanów i państw Czarnego Lądu obrzydza mi rewolucję, ale mogę zaśpiewać „Nigdy dosyć Sienkiewicza”.

Wędrówka po Afryce skłania Marcina Kydryńskiego do wielu refleksji. Również na temat sensu samej wędrówki. Na kontynencie będącym wiele tysięcy lat temu początkiem migracji człowieka zastanowienie nad podróżą jest jak najbardziej naturalne.

Jak wspomniałem na początku, książka wzmocniona jest fotografiami wykonanymi przez Marcina Kydryńskiego. To doskonałe uzupełnienie tekstu pisanego, wprowadza bowiem dosłowność w sensie przekazu bogatej kolorystyki, z czym przecież Afryka jest utożsamiana. Sam autor uważa, że nie powinno się fotografować tego kontynentu monochromatycznie. Ponadto zdjęcia w sposób przenośny uzupełniają opisane przestrzenie i relacje między ludźmi, plemionami, między człowiekiem a otoczeniem.



Marcin Kydryński Biel. Notatki z Afryki, Wydawnictwo Edipresse Książki, Warszawa 2016


 

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.