JUSTYNA KASPEREK – rocznik 76. Wypowiedzi na temat literatury pisała dla m. in. Tygla Kultury, EleWatora, Wyspy, Nowych Książek czy ADiT-u. Mieszka w Brzezinach k. Kielc.

 

Wiersz jako pośrednik

 

Gdyby został ustalony ranking nietypowych, intrygujących tytułów książek poetyckich, to sądzę, że Wiersze organiczne Kacpra Bartczaka miałaby szansę na dość wysoką notę. Organiczne czyli żywe? Funkcjonujące samodzielnie? Posiadające własny metabolizm? Muszę przyznać, iż jest to dość frapujące zestawienie. A jednak lektura zamieszczonych tu utworów sprawia, iż tradycyjne rozumienie (definiowanie) poezji ulega lekkiej deformacji. Tym bardziej, gdy z tyłu głowy rozbrzmiewa zawarte w książce Świat nie scalony, naukowe spojrzenie Kacpra Bartczaka dotyczące interpretacyjnej perspektywy wobec tekstu poetyckiego. W książce tej zostało przywołane pojęcie wiersza aktywnego, definiowanego jako bogato unerwionego, przyglądającego się sobie w rytm przyglądania się otoczeniu, obdarzonego specyficzną kombinacją zmysłową, w której słuch i dotyk, rzadziej wzrok, łączą się w nową tkankę, (i dalej jako) wyczulony instrument sprawnego poruszania się w swoim środowisku. Czy w takim razie omawiany zbiór wierszy można traktować jako traktat? Poetycką materializację idei (czy też pomysłu) spojrzenia na tekst literacki? Rozważmy tę ewentualność.

Utwór otwierający książkę poetycką Wiersze organiczne poprzedzony został mottem:

           
Powiedzcie wierszowi, że to jest bramka, przez którą nie przejdzie;
            Plastik skóry stawia opór, daje się mocno we znaki
           
(Pieśń tworzyw sztucznych, s. 5)

Przytoczone słowa ustalają miejsce czytelnika wobec utworu (i odwrotnie). Wyznaczają perspektywę postrzegania wiersza jako specyficzne połączenie bohatera oraz obiektu poddanego wieloaspektowym rozważaniom. Zacytowanie zasłyszanych słów, rodzi (już na wstępie lektury książki) pierwszą wątpliwość dotyczącą tzw. usytuowania wiersza. Plastik skóry może bowiem odnosić się zarówno do trudności towarzyszących procesowi tworzenia poezji (tj. wydobycia precyzyjnych odniesień) jak i nieporozumień towarzyszących jej recepcji. Ponadto słowa te sugerują, iż poezja ukazuje nie tylko to, co można „wyczytać” (czy też zobaczyć) za pośrednictwem tekstu poetyckiego, ale również same sposoby porządkowania i przedstawiania większego obszaru kompozycyjnego tj. wszechopowieści, której wiersz stanowi istotną część.  Jest on niczym magiczne lustro pokazujące „świat możliwości” (rozumiany jako odniesienia zarówno do ujmowanej w tekście różnorodności rzeczywistości pozaliterackiej jak i sposobów jej przedstawiania). Pieśń tworzyw sztucznych poprzez tytuł oraz występujące w tekście paralelizmy składniowe nawiązuje do gatunku literackiego, którego początki sięgają okresu przedpiśmiennego. Sądzę, że zarówno wybór owego nawiązania jak i umiejscowienie tego tekstu na początku zbioru nie są przypadkowe. Tematem utworu jest poezja, a dokładniej proces wtapiania najmniejszych objawów rzeczywistości w tekst, który (parafrazując stwierdzenie Zygmunta Baumana) jest o krok od świata przez nas zamieszkiwanego. Jeżeli prześledzimy dokładnie wiersz szybko zorientujemy się, że odnotowuje on proces twórczy pojęty nie tyle jako pracę nad zapisem, co różne modele doświadczania rzeczywistości przez utwór. Poeta odnosząc się do ujętych w wersy przestrzeni świata materialnego zespala uroczysty, podniosły ton wiersza z pojęciami naukowymi (Tyś jest obszar pracy maksymalnej// obszar opłat kompresji albumin i zgliszcz// Tyś jest obszar pracy minimalnej// w tobie łupki pokonują barierę wchodzą w wartość papieru//) To połączenie unaocznia siłę powiązań wiersza jako formy oraz jego odwołań do rzeczywistości jako treści. Łączenie, czy mówiąc dobitniej wtapianie w poezję terminologii naukowej powoduje transformację w interpretacji obszarów, do których wiersze się odnoszą. W utworach tych pojęcie organizmu zazwyczaj zastępuje inne określenia człowieka. Powoduje to redukcję afirmacyjnego charakteru zawartych w książce tekstów poetyckich na rzecz bardziej surowych zapisów, w których człowiek nie znajduje się w centrum odniesień, nie stanowi nieprzeciętnej jednostki osiągającej szczyt ewolucji, rozwoju intelektualnego czy kulturalnego. Takie myślenie zostaje tu poddane w wątpliwość. Człowiek-organizm jest jednym z osobników zamieszkujących Ziemię, ale organizmem może być również wiersz, który szuka się poza// wiersz że psuje//nie koduje nie klaszcze//… (Neofita rafinata, s. 13) Tekst poetycki jest medium, które pośredniczy między światem a czytelnikiem, jest instytucją ocalającą wartości i znaczenia. Jest nienaruszalny. Klauzulę Pieśni tworzyw sztucznych Kacpra Bartczaka stanowi fragment, który treścią nawiązuje do motta tego utworu. W tej części znika uroczysty ton stylizowany na pieśń pochwalną, pojawia się za to stylizowana na polemikę wypowiedź (Powiedzcie wierszowi, że pleciemy ekrany ze światła i strun// wypatrujemy wkładu prosimy poręki i porady//). O ile w motcie autor wypowiedzi pozostaje anonimowy, to zawarte w klauzuli zwroty wskazują, iż osobą mówiącą jest poeta. Te trzy ostatnie dwuwersowe strofy to odpowiedź na groźbę wpisaną w motto. Utrzymane w spokojnym tonie wersy łagodzą poprzednią (zasłyszaną) wypowiedź. Nie tylko są one czymś w rodzaju klamry wiersza, ale też suplementują, uzupełniają go. Ostatni tekst umieszczony w książce Wiersze organiczne Kacpra Bartczaka pełnią podobną rolę w stosunku do zbioru. Jest swoistym rekonesansem wobec istoty wiersza. W przywołanej przeze mnie książce Świat nie scalony Kacper Bartczak definiuje poezję jako świat niedomknięty, świat działań opisowych odnajdujących swoje cele. Możemy uznać za fakt, iż wiersz pośredniczy w odwiecznych poszukiwaniach prawdy (wiedzy) o świecie i życiu. Gra z tym co możemy i czego nie możemy poznać (odkryć).



Kacper Bartczak, Wiersze organiczne, seria wydawnicza „Białe kruki czarne owce”, Dom Literatury, Łódź 2015
 

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.