|

 

MAGDA GAŁKOWSKA – poetka (podobno) współczesna, napisała trzy książki poetyckie, ma zamiar napisać przynajmniej jeszcze jedną. Wygrała dwa ważne konkursy i nie wygrała kilku mniej ważnych. Publikowała w różnych miejscach, np: w środkach komunikacji miejskiej w Łodzi. Bywa całkiem sympatyczna. Mieszka w Poznaniu.
 

 foto: Maria Kuczara

 
 
 

Niebo jest najczystszym wierszem
Damian Kowal Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha

 

Długo zastanawiałam się skąd taki tytuł dla debiutanckiego tomu wierszy i czy nie jest jednak zbyt ryzykowny i nie „ustawia” recepcji. Obawiałam się, czy autor sam swoich wierszy w ten sposób nie skazuje na – z góry założoną – hermetyczność. Po kilkukrotnej lekturze z ulgą stwierdzam: nie. Obszar poetyckich zainteresowań Damiana Kowala wydaje się ograniczać do ściśle określonej przestrzeni, a jednak zostawia czytelnikowi „furtki”, dzięki którym bardzo łatwo i szybko możemy tę przestrzeń opuścić, ale tu pojawia się pytanie dokąd iść? Dokąd iść, skoro Kowal konstruuje swoje wiersze dokładnie z tego, co nas otacza? Czy ucieczka jest w ogóle możliwa? I pojawia się jeszcze jedno pytanie: po co uciekać? Sporo tych pytań, jak na jeden tom wierszy. Sporo w tym tomie również kontrastów.

Pierwsza część książki pt.: Singiel 7", dwa wiersze jak wprowadzenie, jak komunia, którą czytelnik przyjmuje na wiarę, na słowo, nie wiedząc, co czeka go dalej.

Potem Strona A. Na pierwszy rzut oka sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z oldschoolem. Winyl, czas miniony, coś niewielkiego, materiał, z którego nie da się zrobić long playa. Nic bardziej mylnego, wystarczy włączyć i gra. Gra pięknie, prosto i bez zbędnych komplikacji, ponieważ jedną z cech poezji Damiana jest ten rodzaj prostoty, który nie zamienia się w banał, jest czułość, nie czułostkowość. Te wiersze po prostu istnieją i nie muszą tego istnienia uzasadniać. To poezja, która nie tłumaczy się sama z siebie, nie próbuje niczego udowodnić. Po prostu jest, zostaje „wyłowiona” z tego, co wokół i tylko od czytelnika zależy, czy zechce ją przyjąć. Pisałam wcześniej o kontrastach, z jednej strony mamy naturę czyt. wolność w pełnym znaczeniu tego słowa oraz siłę, przed którą możemy jedynie pochylić głowy, bo w czasach, gdy pozornie udaje nam się wpływać na wszystko, okazuje się, że istnieją siły przytłaczające nas swoim ogromem. Owszem, potrafimy przewidywać, ale z reguły nie potrafimy odpierać. Z drugiej strony cywilizacja, smartfony, fastfoody, KFC jako symbol teraźniejszości, zapewniającej totalną anonimowość, zamieniający nas w bezrefleksyjnych konsumentów, a jednocześnie miejsce, w którym pozornie „coś się dzieje”, bo tak naprawdę nie dzieje się nic godnego uwagi, a jednak uwagę zaprząta.

Pozostałe części książki, uprzytomniają czytelnikowi, że nie wystarczy przełożyć płyty na drugą stronę, że są jeszcze kolejne wymiary, że owe „furtki” się mnożą, ale za każdym razem zmieniają miejsce i nie dość uważny odbiorca, może już nie móc się wydostać..

Kontrasty są u Kowala normą i środkiem do – wybaczcie określenie – walnięcia czytelnika po łbie. Nagle dociera do nas to, iż tak bardzo przyzwyczajamy się do tego, co nazywamy „normalnością”, że nie jesteśmy w stanie zauważyć momentu, gdy staje się ona nieprzyswajalna, bo nie chcę użyć określenia „patologiczna”.

Jeżeli spodziewacie się fajerwerków, to ich tu nie ma. Nie ma też nic „odkrywczego”, bo autor nie flirtuje z czytelnikiem, nie puszcza do niego oka. Mówi jak jest własnym głosem, a warto tego głosu posłuchać choćby dlatego, że jest odmienny od współczesnych debiutów.

Jeżeli lubicie poezję, w której celebruje się „zwyczajność” i traktuje ją jako dar, to ta książka jest dla was. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że wszyscy tkwimy na maleńkiej wysepce i jeżeli dalej tak będzie – któregoś dnia zadusi nas astma.


            
NIE MA NADZIEI

             Autobus linii numer dwa
             został odwołany
             na czas nieokreślony

 

Damian Kowal, Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha, Dom Literatury, Łódź 2016

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.