|

 

PAWEŁ DĄBROWSKI – rocznik 66. Urodzony we Wrocławiu. Uciekł ze studiów politechnicznych, gdzie świat był zbyt wymierny, i został polonistą. Wykonywał różne zajęcia, w różnych zawodach. Zastanawia się, jak wpłynęło to na doświadczenie życia. W czasach akademickich działał w teatrze studenckim, później był dziennikarzem i fotoreporterem, nauczycielem i kuratorem sądowym, handlowcem i specjalistą w branży reklamy, marketingowcem, redaktorem i recenzentem. Dla utrzymania równowagi umysłowej ćwiczył techniki relaksacyjne. Nauczył się sztuki masażu, dzięki której pomagał innym w dystansowaniu się do pędu życia i stresu dnia powszedniego. Nałogowo bada układ relacji jednostki do kontekstów kulturowych. Pasjonuje go to, w jaki sposób werbalny zapis zarówno dokumentacyjny, jak i artystyczny, scala świadomość, utrwala tożsamość, porządkuje emocje, uzmysławia wpływ tradycji, buduje nowe jakości, uniemożliwia standaryzację jednostki do automatu ekonomiczno-konsumpcyjnego. W ramach pisanego bloga bywa dziennikarzem, myślicielem, poetą. 

Blog autorski: 
www.paweldabrowski-art66.blogspot.com 

   Fot. Dominika Dąbrowska

 
 
 

Ewa i jej papierowi kochankowie
 

Wydawało mi się, że to będzie zwykły promocyjny wieczór, związany z premierą nowej książki. Z tym przekonaniem, a w zasadzie bez żadnego przekonania, wybrałem się do Klubu Proza w Przejściu Garncarskim we Wrocławiu. Byłem jednym z pierwszych gości, mającej się odbyć prezentacji zbioru esejów Ewy Sonnenberg Moi papierowi kochankowie. Kiedy wszedłem, w przestronnej sali siedziało zaledwie kilka osób, ale w ciągu dziesięciu minut wszystkie miejsca do siedzenia zostały zajęte. Nie powinienem być specjalnie zdziwiony, bo Ewa jest jedną z wyrazistszych i łatwo rozpoznawalnych poetek wrocławskich. Z drugiej strony wiem, że trudno jest wyrokować co do frekwencji spotkań z autorami. Tu rzeczywistość zawsze zaskakuje. Tym razem na plus. Ucieszyło mnie to, że publiczność dopisała.


Foto: Paweł Dąbrowski

Zbiór esejów Moi papierowi kochankowie ukazał się nakładem wydawnictwa Rita Baum. To książka szczególna, bo teksty do niej powstawały na przestrzeni dwudziestu lat. Esejów jest dziewięć. Poświęcone są postaciom historycznym, głównie artystom. To sylwetki osób z różnych epok. Mamy więc okazję spotkać się z Leonardem da Vinci, Michałem Aniołem, Jeanem Cocteau, Kaligulą, Francisem Baconem, Andym Warholem, Arturem Rimbaud, Davidem Bowie i Ludwigiem Wittgensteinem.


Foto: Paweł Dąbrowski

Forma eseju umożliwia z jednej strony dbałość o precyzyjny opis postaci językiem dyskursywnym, z drugiej strony esej, będąc gatunkiem granicznym, umożliwia użycie języka charakterystycznego dla literatury. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem nie tylko czytanych fragmentów, ale też samego sposobu, w jaki Ewa Sonnenberg mówiła o książce i pracy nad nią. Bo mówiła precyzyjnie, dobierając słowa tak, aby nazywały odpowiednio to, do czego się odnoszą. Z jednej strony był to język taki, jakim posługują się erudyci, intelektualiści, z drugiej strony wyraźnie dała o sobie znać praktyka poetycka Sonnenberg. Mam na myśli zbliżanie się do nazywania rzeczy i zjawisk, które trudno nazwać. Są zjawiska, które nazywamy tylko dzięki umiejętnemu wykorzystaniu porównań, metafor i innych chwytów literackich. I tak właśnie było tego wieczoru podczas prezentacji Moich papierowych kochanków. Eseje Sonnenberg umożliwiają zbliżanie mentalne i emocjonalne do opisywanych osobowości. Więcej – chwilami jest to bardzo intymne studium postaci. To próba poznania motywów ich postępowania, czynności kreacyjnych, decyzji życiowych przy uwzględnieniu stanu ducha i emocji, jakie temu towarzyszyły. Ale również próba empatycznego zrozumienia opisywanych osób. W książce tej Ewa Sonnenberg mogła wykorzystać wszystkie nabyte przez lata umiejętności: warsztat literacki, studia filozoficzne i wrażliwość muzyczno-artystyczną, bo bycie muzykiem to pierwsza jej wystudiowana profesja.


Foto: Paweł Dąbrowski

Na sali dało się zaobserwować rosnące zainteresowanie szczegółową lekturą książki. Wiele osób skorzystało więc z możliwości nabycia jej. Wieczór poprowadził Marcin Czerwiński, redaktor naczelny Rity Baum.

 


Foto: Paweł Dąbrowski

Spotkanie miało jeszcze jeden przyjemny akcent. Rozmowy urozmaiciła swoimi piosenkami Justyna Sieniuć – Pieśniarka Roku 2016 na IV Przeglądzie Pieśniarzy Niepoprawnych. Młoda, zdolna artystka, adept warsztatów poetyckich prowadzonych przez Ewę Sonnenberg we Wrocławiu kilkanaście miesięcy wcześniej. Tam Ewa i Justyna spotkały się i zaprzyjaźniły.


Foto: Paweł Dąbrowski

 

© sZAFa 2017
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.