KRZYSZTOF BOJKO - rocznik 1967. W 2011 roku debiutancki tom patykiem. W następnych latach wyróżnienia w konkursach poetyckich: O Ludzką Twarz Człowieka w Krośnicach (2012), imienia Kazimierza Ratonia w Olkuszu (2013) i O Granitową Strzałę w Strzelinie (2014). Inżynier budownictwa, mieszka i pracuje w Gorzowie Wielkopolskim.

 
 
 

Rytualny

kartonowe pudełko
mieści paragony z całego roku

nie zawsze kupujemy razem
właściwie wtedy gdy jej smukłe ręce
potrzebują moich
by wtoczyć wózek na parking
przed upływem darmowego postoju

w takich sytuacjach pies zostaje sam
ułożony obserwuje starzejące się kąty

kominek gotowy do spalenia
cen i wag

 

 

 

Karykatura

zardzewiałe lufy
gorący piasek 
- w ziemi gniją kości strzelców

czy znowu z nastolatki narodzi się 
zbuntowany przywódca

wyrośnie między podobnymi sobie 
braćmi i siostrami
wśród nowojorskich włóczęgów
- okradziony z ropy 
hipotecznego mieszkania 
i europejskich syren

narysujcie na horyzoncie półksiężyc i gwiazdy 
- niech oświetlą metropolie 
surowe dni niepogodzone 
z wykrzywioną mordą nocy

 

 

 

Zośka

stroiciele ciszy omijają pogrzeby
nie akceptują okazjonalnych celebrytów

z anturium przedzieram się za nimi przez miasto
jestem pewny że mnie spotkasz i wypatrzony obłok

spadnie jak welon zanim nas dosięgnie
słoneczna burza o której tyle czytałaś

kołysząc biodrami wzdłuż pięćdziesiątego
drugiego równoleżnika i jego trzynastej minuty

 

 

 

Bliskoznaczni

uprawiamy grę słów
na styku duchowych skojarzeń
i niepowtarzalnego stylu

wygładzamy języki by wzajemnie 
nawilżały się przenośniami
w napięciu ucieczek od realnego
brzmienia imion

intryguje nas powstrzymywanie szeptu
jako narzędzie doskonałego
lirykobójswa

 

 

 

Życie

dzieje się
gdy od wewnątrz 
kopie w twój brzuch i moje ucho 
coraz śmielej 
bez infantylnych skojarzeń 

najważniejsze 
zmiany samopoczucia 
które w kontekście narodzin 
nie oznaczają końca świata 
między odnowionymi
ścianami

 

 

 

Cywilizacja

zgraja edypów na deskach letniego teatru
w każdym większym mieście czas przeszły
ponaglany nowożytnym wyznaniem
ducha syna i ojca w odwrotnej kolejności

podaj laskę a wskażę miejsce odpoczynku
gdy południowy skwar i namiastka cienia
pod kolumnadą drzew zyskamy towarzyszy
majaczeń o pięknie klasycznej sztuki

której nie sposób pojąć
przy pustej butelce
i burczącym brzuchu

 

 

 

Szopka

wolny kąt zajęła figurka dziecięcia
krzyżuje palce - tyka biologiczny zegarek

to żywy duplikat wzbudza sienny hałas
bo nic nie trapi bardziej niż przedwigilijny opad

według babci pług zatrzymał się w miasteczku be
a do wieczora nie dotrze nowina
o stabilizacji na światowych giełdach

szyby mrozi profil świętego mikołaja
bez wora

 

 

 

Kantyk

Wszystko znosi
wszystkiemu wierzy


dzwonek wyzwala pragnienie
jednego ciała
bez słów

bo nigdy nie prosiłem
o miejsce przy stole i twoje pozwolenie
na kradzież mokrych rzęs
z poduszek wygniecionych powrotami

jestem
znowu wylałem z siebie niedopity liryk
o czystym żalu po stracie
robaka

 

 

 

Wiatrołom

on już chyba pił a wcześniej
nie spotkałem nikogo z kim można
rozmawiać o latawcach

trafiło nas rześkie powietrze i śmierdząca
cisza pod swetrami bez zająknięcia kto
góra a kto człowiek i jak wiele zostało
z tamtej pasji

sosnowe listwy zbite
zardzewiałym gwoździem
na krzyż

 

 

 

Z (mojej) księgi wyjścia

od ponad czterdziestu lat ciąg marszruty

ten i ów chciałby już liczyć ziarna
a kto według przepowiedni ma oślepnąć
trzyma się boku muła

co do kształtu ziemi obiecanej - jednak owal

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.