|

 

EWA SONNENBERG - poetka, autorka kilkunastu książek poetyckich. Stypendystka Kultury Niezależnej w Paryżu i dwukrotnie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Publikowała w pismach literackich w Polsce i za granicą. Jej wiersze tłumaczone były na szesnaście języków. Za tomik Hazard otrzymałam nagrodę im. Georga Trakla (1996). W 2008 przyznano jej również Nagrodę dla najlepszego poety festiwalu Ilinden/Skopie w Macedonii, a w 2012 Nagrodę Czterech Kolumn za całokształt twórczości. Ostatni tomik Hologramy znalazł się w finale Nagrody Poetyckiej im. K. I. Gałczyńskiego Orfeusz 2016. Niebawem ukaże się jej kolejna książka Schizofrenia&company.

Foto: Krzysztof Sobczyk 

 
 
 

Szczęściodoły Agnieszki Wiktorowskiej-Chmielewskiej to propozycja w pełni dojrzała i świadoma. Autorka prezentuje w nim swoją własną i osobną wizję poezji. W niebanalny sposób obrazując to, co ją otacza. Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska jest poetką spostrzeżeń, a nawet mikrospostrzeżeń, dzięki czemu osiąga ten wyjątkowy stan wrażliwej i mądrej uważności, bez której nie ma dobrej poezji. Tutaj ta uważność jest wyczuleniem na każdy niuans rzeczywistości, zestawiając małe z ogromem, dalekie z tym, co bliskie, koniec z początkiem, miłość z obojętnością, piękno z brzydotą. Autorka unaocznia połączenia między tym, co wydaje się niemożliwe, a tym, co jest czymś zwykłym i nawykowym. Przybliża nas do pewnego rodzaju zwyczajności, a poprzez nazwanie, czym ta zwyczajność bywa, uwalnia nas od niej na rzecz poetyckiej impresji.

Poetka nie ingeruje w naturalny bieg świata i egzystencji. Pozwala, by się działo, a poezja jest dla niej sposobem na uchwycenie chwili. Te wiersze są jak lakoniczne epifanie kalejdoskopowej gry codzienności. Wszystko się może wydarzyć, bo — jak pisze — „wszystkiemu można nadać znaczenie”. Tak właśnie dzieje się w przypadku tej poezji. Znaczenie ma detal, skrót, chwila. Tak jakby skrótowy opis powoływał te wiersze z ciemności i chaosu przedmiotów i zdarzeń. Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska tworzy swój poetycki świat z fragmentu, z drobin, z chwil. Jest to swoisty puentylizm słowny, w którym te pojedyncze elementy tworzą jeden, niepowtarzalny obraz. A obrazy te nie pozostawiają żadnych złudzeń. Są znamienne w swojej wymowie. Wymagające wobec otoczenia. Poetka rysuje obrazy, które zmuszają do refleksji. Zmuszają, ale nie narzucają. W tych wierszach obojętność i dystans jest motorem do budowania poetyckiej treści. Obojętność pozwala przyswajać relacje między człowiekiem a światem. Dystans natomiast stawia pytanie o siłę realności przywoływanej w tych wierszach. Jedno i drugie splata się niczym motyw przewodni. Szczęściodoły to książka, która pokazuje olbrzymią wrażliwość, wręcz empatię, która powołuje do życia niepowtarzalne światy poetyckie. Świat przeżyć zaczyna żyć swoim własnym, autonomicznym życiem. Podmiot liryczny w tej książce jakby schodzi do podziemia. Z ukrycia obserwuje i z ukrycia opowiada. Idealnie sprawdza się tu formuła: fałsz treści, prawda sensów. Sensy w tej poezji dopełniają się tworząc zwartą strukturę. Zacieśnianie znaczeń buduje bryły, które niczym rzeźby stoją przed czytelnikiem jawne, nagie i obnażone. Jest to poezja obnażenia do ostatniej kości, jakby nie pozostawało ze świata nic poza poezją. Gwałtowność metafor i ostre skróty myślowe to jedna z jej cech, zrzucająca koturnowość na rzecz szybkiego, lakonicznego przekazu lirycznego. Język jest czekaniem na wyjaśnienie, dlaczego tu i teraz. Cykliczną całością sformułowaną w kolejnych wierszach. Ich lapidarność jest podobna do wzorów matematycznych. Wiersze są jakby równaniami z wieloma niewiadomymi. Ta książka nie jest podróżą, jest stacją przystankową między początkiem i końcem.

W tym czekaniu na rzeczy wielkie autorka przytacza te małe, nieraz niezauważalne. Trud codzienności skłania do wiary tylko w siebie — „nie wierzę w nic, poza sobą”. Może dlatego te wiersze przeszywa na wylot niepokój egzystencjalny to krótkie eschatologiczne wyznania liryczne. Wiersze są jak wieże widokowe, z których rozciąga się krajobraz na codzienność ukrytą w każdym człowieku. Poezję tę przenika na wskroś gest przezwyciężenia świata i materii. Pogodzona niezgoda na to, co jest. Chęć przezwyciężenia oporu materii, by nadać nowe znaczenia temu, co zastane i wiadome. Nie ingeruje przy tym w naturalny bieg wydarzeń, raczej pozwala światu być takim, jakim jest. To poezja o szczególnej sile wyrazu, skupiająca energię w jakimś klasterze emocji. Rozwijająca wiele planów, gdzie tłem jest podmiot liryczny, a planem pierwszym świat przeżyć. Te wiersze są pełne ukrytych znaczeń, zaszyfrowane w słowach czekają na uważnego czytelnika. Takiego, który oswoi figury poetyckie i przyjmie je jak swoje własne. Myślę, że książka ta jest ważnym głosem dla nas wszystkich.

 

Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska, Szczęściodoły, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka, Kraków 2016

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.