|

 

JAROSŁAW HEBEL - (ur. 14.01.1974) – z wykształcenia politolog; pracuje jako urzędnik. Pisywał m.in. w antyfaszystowskim magazynie Nigdy więcej, Trybunie, Dziś M.F. Rakowskiego, Naszych Bielanach czy Akancie. Jest autorem blogowych książek - Chciałbym umrzeć z miłości (2009), Wszyscy byli odwróceni (2010), Jeszcze będzie pięknie (2011), Oni już nie wierzą… (2013), a także zbioru recenzji z miesięcznika Dziś, pt. Piórem o książkach (2012) oraz opowiadania Żal (2016). Był redaktorem naczelnym Nowej Gazety Literackiej (NGL). Przyznaje się do światopoglądu lewicowo-liberalnego. Lubi literaturę, teatr, gorącą czekoladę i piwo. Kocha prozę Charlesa Bukowskiego i Marka Hłaski, którego nazywa swoim „bratem duchowym”. Mieszka w Warszawie.

 
 
 

Najlepsze lata… Marka Hłaski
 

Najlepsze lata naszego życia Marka Hłaski to kolejna wzbudzająca niemałą sensację wydawniczą książka, która rok po opublikowaniu powieści Wilk ukazała się w księgarniach. Składają się na nią nigdy dotąd niepublikowane teksty początkującego pisarza, który po głośnym debiucie Pierwszym krokiem w chmurach i otrzymaniu Nagrody Wydawców (1958) wzbił się na trwałe w firmamenty literackiej legendy już za swojego życia. Czytelnik znajdzie w niej zarówno kiepski i bardzo naiwny reportaż o Warszawie, epitafium partyjne na cześć pamięci Andrieja Wyszyńskiego, jak i dwa alternatywne zakończenia powieści o Ryśku Lewandowskim i przedwojennym Marymoncie czy napisany z dużą już wprawą pisarską scenariusz filmowy.

Teksty, które znalazły się w tomie Najlepsze lata naszego życia, nigdy nie zostały przez Hłaskę opublikowane. Wisława Szymborska pisywała i publikowała wiersze na cześć Stalina, Broniewski „kłaniał się Rewolucji Październikowej”, a młody Marek Hłasko nigdy nie próbował stać się pisarzem reżimowym, chociaż po lekturze odnalezionych przez Radosława Młynarczyka tekstów w archiwum pisarza można z całą śmiałością stwierdzić, że mógł pisać wcale nie gorzej niż autorzy chwalący piórem „ustrój powszechnej szczęśliwości”. Teksty znajdujące się w tomie Najlepsze lata naszego życia raczej uznałbym za wprawki w pisaniu młodego chłopaka, który ciężko pracował jako szofer i jednocześnie marzył o wejściu w literackie środowisko i zostaniu pisarzem. Na całe szczęście wybrał jednak drogę „młodego gniewnego” a`la „buntownika bez powodu”, czy jak niektórzy mówią – „polskiego Jamesa Deana”.

W Wilku główny bohater, który żyje na biednym przedwojennym Marymoncie, marzy o „lepszym życiu”, nie wiedząc jednak dokładnie jak to życie miałoby wyglądać. W tekście Całe niebo będzie dla mnie z Najlepszych lat naszego życia mała dziewczynka marzy z kolei dość podobnie o wyrwaniu się z otaczającej ją nędzy okresu międzywojennego. Nie mając dobrych wzorców, tak samo jak jej matka, gdy dorośnie, chce zostać „dziewczynką”. Lewandowski żyjący pośród nędznych Cygańskich Bud na błotnistym Marymoncie, gdzie panowała gruźlica, a w zadymionych knajpach popijano wódkę, wzbijał się w marzenia o sprawiedliwości poprzez postać Kena Maynarda. Motyw marzenia wielokrotnie był jednak później podejmowany w twórczości pisarza, który np. w opowiadaniu Dom mojej matki napisał: Każde marzenie - odpowiadała mi matka - jest uczciwe. Samo słowo MARZENIE jest uczciwe. Nieuczciwe mogą być myśli, pragnienia, dążenia, lecz marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, kiedy inni wdepczą ci je w błoto.

Hłasko miał dobre serce, o czym wspomina m.in. Maria Hłasko w filmie Andrzeja Titkowa, pt. Piękny dwudziestoletni (1986). Tym można próbować uzasadniać jego wrażliwość na nędzę i niesprawiedliwość społeczną. To w końcu w Najlepszych latach naszego życia autor Pierwszego kroku w chmurach napisał: Można mieć syfilis, wyleczyć się z niego i nie mieć wstydu. Ale ze wstydu, że się miało pieniądze, żyło się z biednych ludzi - wyleczyć się nie można. W jednym z alternatywnych zakończeń Wilka widać jednak też tęsknotę początkującego pisarza jako nastolatka za niespełnionym uczuciem miłości. W innym zresztą opowiadaniu, pt. Trudna wiosna w końcu później sam napisze: Cóż warte jest życie bez miłości? Bez silnej, gorącej miłości do kobiety… Nic nie jest warte takie życie! (…) … czy może być większa sprawa niż miłość w ludzkim życiu? (…) Miłość zawsze będzie najpiękniejszą rzeczą w ludzkim życiu.

Współczesny Marymont znacznie różni się na plus od opisywanego w utworach Hłaski. Wtedy nie było stacji metra – teraz jest porządna infrastruktura, nie ma błota na drogach i raczej nikt już nie umiera z powodu nędzy czy gruźlicy. Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że Marymont czeka hekatomba w postaci II wojny światowej i hitlerowskiej okupacji. Sam tom Najlepsze lata naszego życia na pewno na nowo otwiera dyskusję na temat obecności socrealizmu w twórczości autora Pięknych dwudziestoletnich. Przez pryzmat opublikowanych w nim tekstów widzimy Hłaskę innego – mniej zbuntowanego, ale marzącego i niestety próbującego nas umoralniać. Być może jest to twarz Hłaski, który jako piekielnie inteligentny człowiek dość szybko uległ rozczarowaniu złudzeniami propagowanymi przez socjalizm. Tego już raczej nigdy się nie dowiemy. Możemy jednak przyjąć, że skoro pisarz podjął bardzo mądrą decyzję o niepublikowaniu tych tekstów, to poniekąd jest tak jakby ich nie było…



 

Marek Hłasko, Najlepsze lata naszego życia, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016


 

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.