|

 

PAWEŁ DĄBROWSKI – ur. w 1966 roku we Wrocławiu. Uciekł ze studiów politechnicznych, gdzie świat był zbyt wymierny, i został polonistą. Wykonywał różne zajęcia, w różnych zawodach. Zastanawia się, jak wpłynęło to na doświadczenie życia. W czasach akademickich działał w teatrze studenckim, później był dziennikarzem i fotoreporterem, nauczycielem i kuratorem sądowym, handlowcem i specjalistą w branży reklamy, marketingowcem, redaktorem i recenzentem. Dla utrzymania równowagi umysłowej ćwiczył techniki relaksacyjne. Nauczył się sztuki masażu, dzięki której pomagał innym w dystansowaniu się do pędu życia i stresu dnia powszedniego. Nałogowo bada układ relacji jednostki do kontekstów kulturowych. Pasjonuje go to, w jaki sposób werbalny zapis zarówno dokumentacyjny, jak i artystyczny, scala świadomość, utrwala tożsamość, porządkuje emocje, uzmysławia wpływ tradycji, buduje nowe jakości, uniemożliwia standaryzację jednostki do automatu ekonomiczno-konsumpcyjnego. W ramach pisanego bloga bywa dziennikarzem, myślicielem, poetą. 

Blog autorski: 
www.paweldabrowski-art66.blogspot.com 

   Fot. Dominika Dąbrowska

 
 
 

Poemat dystychem spisany
 

Z uwagą przeczytałem nowy tomik poezji Konrada Góry Nie. To tomik obszerny, złożony wyłącznie z dystychów. Przyznam się, że nie czytałem dokładnie zapowiedzi wydawniczych, a do tekstu autora, w którym tłumaczy się on z treści i formy dotarłem dopiero po lekturze. Tak miało być, bo autokomentarz umieścił Góra na końcu tomiku. Brak informacji, co do kontekstów zbioru dystychów sprawił, że w procesie odbioru poezji było mi trudniej. Trudniej, ale poznawczo bardziej efektywnie, bo samodzielnie starałem się dociec głębszych sensów zarówno dotyczących całości zbioru jak i jego poszczególnych fragmentów. Przyznam, że nie było łatwo. Ze słów autokomentarza dowiedziałem się, że utwór poświęcony jest ofiarom katastrofy budowlanej, jaka miała miejsce w Bangladeszu w roku 2013, kiedy to zawalił się budynek zakładów odzieżowych, czego efektem było 1137 zabitych - głównie kobiet i młodych dziewczyn. Utwór Góry składa się z 1137 dystychów odpowiadających liczbie ofiar wydarzenia. Nie wiem, czy można użyć sformułowania, że jest to literacki hołd złożony zmarłym. Wydaje mi się, że została raczej zaakcentowana refleksja poetycka, która bodźce czerpie z tamtej katastrofy. Sam tytuł Nie zgodnie z komentarzem poety nie odnosi się do na co dzień używanego przez nas słowa służącemu zaprzeczeniu, tylko do zaimka ono, one w jego odmianie typu “odpowiadam za nie”. W projekcie tomiku dystychy miały być kolejno numerowane. Ostateczną decyzją było nadanie im wszystkim liczby 1.

Dystychy nie są autonomicznymi cząstkami znaczeniowymi, często stosowana jest przerzutnia zdań z jednego dystychu do kolejnego. Cały tom podzielony na dwuwiersze zapisany jest więc jakby językiem poematu. Nie próbujmy jednak w procesach interpretacyjnych docierać do jednego sensu, jednej idei, tezy spinającej całość. To refleksje przelewające się od jednego impulsu myślowego do drugiego. W swojej jakości brzmieniowej - przy uwzględnieniu odniesienia pozatekstowego - zbiór dystychów jest jak słowa do muzycznego requiem. Nie jest pewnie paradoksem, że debiutancki tomik Góry miał właśnie requiem w tytule (Requiem dla Saddama Husajna). Gdy popatrzymy na nowy tomik Góry przymierzając go do wspomnianej formy, wyswobodzimy się ze skłonności do nazywania sensów interpretacyjnych, które dałyby się zapisać w jednym zdaniu. Pozostanie nam poddać się procesowi brzmienia potoku kolejnych zapisywanych myśli.
 


Konrad Góra, Nie, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2016







 

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.