LESZEK JODLIŃSKI -  (1967) historyk sztuki, menedżer kultury; w latach 2003-2008 dyrektor Muzeum w Gliwicach, w latach 2008-2013 dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach; dyrektor Roku Polskiego w Austrii 2002-2003; wykładowca na Uniwersytecie Śląskim i Jagiellońskim z zakresu muzeologii; autor książek i licznych artykułów z zakresu historii sztuki (architektura ekspresjonistyczna XX wieku), historii Górnego Śląska, Europy Środkowej, stypendysta uniwersytetów w Amsterdamie, Heidelbergu i Tokio; animator projektów z dziedziny fotografii (publikacje, wystawy) i projektów popularyzacji dziedzictwa (w tym dla osób niewidomych); Od III 2014 r. do VI 2015 r. zatrudniony w Muzeum Śląskim w Opawie. Obecnie konsultant ds. muzeów.

Strona autorska:
http://jodlowanie.pl/


 

Historia bez tytułu, początku i końca (4). Sklepy tytoniowe i kolonialne
 

Nie wiem czy bliższa jest mi pamięć sklepów cynamonowych z kart powieści Schultza, czy też wyobrażenie jakiegoś tajemniczego i dystyngowanego miejsca jakim mógł być sklep tytoniowy Hirscha w Bytomiu.

W oczach stają mi obrazy z filmu Dym (1995, reż. Paul Auster, Wayne Wang), na które nakłada się wspomnienie gabinetu fajkowego Pana Domu w Willi Oscara Caro w ówczesnych Gleiwitz. Jego brązowy, koniakowy klimat, przywołuje obrazy wnętrz brązowych kawiarni i pubów Amsterdamu i Brukseli. Zadymionych, przesiąkniętych zapachem dymu, skóry męskich cholew i rękawiczek, odłożonych na bok.

Cygaro, papieros, czy damska cygaretka w odsłonie cywilizacyjnej początku wieku, urastały do pozycji przedmiotów nieco mrocznego pożądania i spełnienia.

 

Hirsch (4) Bez tytułu fot. Leszek Jodliński

Już na samą myśl o aromacie ćmionego cygara staje mi przed oczyma jego żarząca się stopa, powoli oplatana kręgami ognia i nadpalonych tytoniowych krawędzi. Obietnica i zapowiedź. Dym lekko unosi się ku górze, oplata myśli i wyostrza zmysły…

Wyobrażam sobie zatem te sklepy przy ulicy Tarnogórskiej 36, czy Katowickiej 24. Rzędy półek wypełnionych paczkami papierosów, pudełek z cygarami i ich pobłyskujących pierścieni. Lufek i innych akcesoriów palacza. Ciemny brąz mebli sklepowych, mosiężne okucia drzwi, klamki drzwi. Niedbale rozłożone gazety na sklepowym stoliku, para foteli wygodnych i rozłożystych, na których stali klienci lubili zasiąść zanim dokonali wyboru cygara lub w chwilę po tym jak trzymali w ręku swoje corona, czy panatela…

W takim to sklepie, którego dziś już nie ma, w oddaleniu od synagogi i od Placu Friedricha Wilhelma, ktoś właśnie kupuje kilka cygar Julietta nr 2. (To dobry wybór i gwarancja tego, że cygaro nie będzie nudne - palacze cygar wiedzą o czym mówię).

W powietrzu wciąż jeszcze unosi się trauma Wojny Światowej. Mimo to życie wydaje się być dość pewne i przewidywalne. Sprzedawca i biorący do ręki cygara mężczyzna nie myślą nawet o tym, że już za lat kilka cygaro to zmieni nazwę na Churchill i będzie to zmiana więcej niż symboliczna…

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.