|

 

PAWEŁ DĄBROWSKI – ur. w 1966 roku we Wrocławiu. Uciekł ze studiów politechnicznych, gdzie świat był zbyt wymierny, i został polonistą. Wykonywał różne zajęcia, w różnych zawodach. Zastanawia się, jak wpłynęło to na doświadczenie życia. W czasach akademickich działał w teatrze studenckim, później był dziennikarzem i fotoreporterem, nauczycielem i kuratorem sądowym, handlowcem i specjalistą w branży reklamy, marketingowcem, redaktorem i recenzentem. Dla utrzymania równowagi umysłowej ćwiczył techniki relaksacyjne. Nauczył się sztuki masażu, dzięki której pomagał innym w dystansowaniu się do pędu życia i stresu dnia powszedniego. Nałogowo bada układ relacji jednostki do kontekstów kulturowych. Pasjonuje go to, w jaki sposób werbalny zapis zarówno dokumentacyjny, jak i artystyczny, scala świadomość, utrwala tożsamość, porządkuje emocje, uzmysławia wpływ tradycji, buduje nowe jakości, uniemożliwia standaryzację jednostki do automatu ekonomiczno-konsumpcyjnego. W ramach pisanego bloga bywa dziennikarzem, myślicielem, poetą. 

Blog autorski: 
www.paweldabrowski-art66.blogspot.com 

   Fot. Dominika Dąbrowska

 
 
 

Podwójny nurt kultury
 

Wróciłem właśnie z Hali Stulecia, gdzie miały miejsce Wrocławskie Targi Dobrych Książek. Po kampaniach medialnych nagłaśniających od wielu miesięcy to, że miasto jest Europejską Stolicą Kultury i zarazem Światową Stolicą Książek spodziewałem się czegoś niesamowitego. Było jednak bardzo zwyczajnie. Poza stoiskiem ESK na wejściu do hali nic tak naprawdę nie wskazywało na niecodzienny kontekst targów. W porównaniu z edycjami imprezy sprzed dwóch i trzech lat (tymi, które miały miejsce w obiekcie Dworca Głównego) mniej wydarzeń skupiło moją uwagę. Być może związane to jest z mniejszą ilością atrakcyjnych nowości wydawniczych. Nie było więc w programie spotkań z autorami przyciągającymi tłumy. Możliwe, że jest to tylko moje subiektywne odczucie.

Mówiąc o atrakcjach mam siłą rzeczy na myśli te pozycje rynku księgarskiego, które rozchodzą się w dużych obrotach dostarczając wydawcom sukcesów handlowych. Tylko takimi pozycjami żyje rynek księgarski taki, jakim możemy go zobaczyć na targach. Poza popularnymi czytadłami, czytelnicy poszukują dobrych pozycji literatury faktu i reportażowej, powieści kryminalnych i sensacyjnych. Oblegane są stoiska z literaturą science fiction i fantazy, sporym zainteresowaniem cieszą się też wydawnictwa dla dzieci. I to jest dobre. Nieustannie brakuje mi jednak na targach wydawnictw poetyckich, o wydanych drukiem współczesnych tekstach dramatycznych mogę tylko pomarzyć. Te typy piśmiennictwa z założenia zaliczają się od dłuższego czasu do innego obiegu kultury. Ich brak na dużych imprezach targowych jest mocno odczuwalny. Wiem gdzie mogę znaleźć książki poetyckie i w ramach jakich imprez kulturalnych organizowane są kiermasze takich wydawnictw. Typowi bywalcy imprez targowych nigdy nie są wystawiani na pokusę kontaktu z poezją, no chyba, że z tą z konserwowanego kanonu lektur. Jest ona więc (poezja) dla nich przeźroczysta, to znaczy nie ma jej.

Może dlatego wybór członków kapituły nagrody literackiej Nike 2016 wskazujący na tomik prozy poetyckiej Bronki Nowickiej Nakarmić kamień spotkał się z tak negatywną krytyką ze strony niektórych środowisk.

Sytuacji nie ułatwiają krzewiące kulturę programy literackie w głównych kanałach telewizji i radia (głównie publicznego). Od dawna programy te stawiają głównie na literaturę reportażową, publicystykę i eseistykę oraz powieści wydawnictw, które nazwę mainstreamowymi (wzorem typologii mediów). Charakterystyczne jest także niezwykłe promowanie tych tłumaczeń literatury obcej, które w swoich rodzimych krajach zapisały się już sukcesem wydawniczym. Pytam się o to, dlaczego tyle środków wrzuca się w promowanie pozycji, które są w stanie obronić się same. Brakuje w mediach łowców nowych talentów literackich, o których mówi się, bo jakość ich twórczości na to zasługuje. Niestety mówi się jedynie o tych, których wydawcy mają środki na opłatę medialnej promocji. Czasami środki te przekazywane są w postaci przysłowiowych cegiełek zasilających medialny budżet, a prowadzone działania promocyjne są teoretycznie gratis. Tylko teoretycznie.

O tym, jak wiele młodych talentów ginie w niszach drugiego obiegu kultury, przekonuję się od dłuższego czasu, będąc bywalcem dwóch wrocławskich klubów: Pieśniarze oraz Galerii Sztuki i Miejsca Spotkań Ślimak. W obu instytucjach (niepublicznych i niekomercyjnych) odbywają się prezentacje literackie i koncerty muzyki z poetyckim tekstem. Dosłownie przed chwilą słyszałem utwory młodej grupy, charakteryzującej się lekko rockowym brzmieniem. Przypomniało mi to bum lat osiemdziesiątych na muzykę z wyrazistym tekstem. Wiem, że funkcjonuje mit tego okresu jako czegoś, co było i nie wróci. Otóż nie. Takich wykonawców, którzy byliby w stanie porwać szerszą publiczność nie brakuje. Nie brakuję utworów, przy których słuchacz chce się unieść. Niegdyś (to znaczy w latach bumu dekady ‘80) posiadając nagranie studyjne wystarczyło zainteresować nim prezentera radiowego i za jego pośrednictwem zaistnieć w szerszej świadomości odbiorców. Dziś prezenter taki nie ma zazwyczaj prawa emitować muzyki wedle własnego widzi mi się. Dziś najlepszy wykonawca, posiadający nagrania swoich utworów nie ma szans na radiowe zaistnienie. Fakt emitowania takich a nie innych utworów musi mieć argument finansowy. Za darmo nie ma nic. Chyba że w audycjach nocnych. Tu zdarza się. Kryterium finansowych korzyści rozgłośni eliminuje nowych twórców piosenki poetyckiej, a często też tych, którzy parają się rockiem. Rock nie jest ostatnio na fali. Z powyższych powodów, tak jak czytam tomiki poetyckie nabywane i otrzymywane przy okazji niszowych imprez kulturalnych, tak coraz bardziej moje penetracje muzyczne mają miejsce w przestrzeniach odległych od mass mediów. Istnienie podwójnego obiegu kultury jest faktem. Czy poszukując nowych, ekscytujący wytworów kulturowych musimy zwracać się do kręgów drugiego obiegu kultury, tego mniej oficjalnego? Wszystko wskazuje na to, że ze względu na obecny kształt ustroju gospodarczo-społecznego raczej tak.

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.