|

 

ALEKSANDRA URBAŃCZYK – (ur. 1969) Recenzentka. Współpracuje z miesięcznikiem: Forum Akademickie. Ceni podróże i literackie wyzwania. Prowadzi blog poświęcony literaturze: http://ksiazkioli.blogspot.com.

 
 
 

Zjawisko literackie: Izaak Babel
 

Kiedy człowiek w sowim życiu już się naczyta dobrych książek, zaczyna szukać tych naprawdę wyróżniających się stylistycznie. Warto wówczas sięgnąć po Izaaka Baba – legendarnego pisarza, który był nie tylko świetnym obserwatorem i kronikarzem wydarzeń, w których brał udział, twórcą bardzo plastycznym (fragmenty jego opowiadań stanowią niemal malarskie impresje), ale przede wszystkim – wciąż jest mistrzem zdań, któremu pragną dorównać utalentowani i wysoko cenieni pisarze.

Izaak Babel był rosyjskim prozaikiem, dramaturgiem i dziennikarzem. Uczestniczył (jako oficer polityczny, korespondent polowy i redaktor przyfrontowej gazety) w wojnie polsko-bolszewickiej w szeregach Pierwszej Armii Konnej Siemiona Budionnego, a swoje doświadczenia i refleksje wykorzystał pisząc serię opowiadań, które opublikował w 1926 roku. Cykl ten przysporzył mu wrogów, a w okresie czystek stalinowskich – stał się jednym z pretekstów do oskarżenia. Pisarz został aresztowany w maju 1939 roku. Zarzucono mu działalność trockistowską i szpiegowską, oraz członkostwo w organizacji terrorystycznej. Jego przeciwnicy zeznali, że „Armia Konna” jest paszkwilem na rewolucję, który miał przedstawić sławny oddział w jak najgorszym świetle „eksponując gołosłownie jedynie jaskrawe i okrutne epizody”[3]. Został rozstrzelany w styczniu w 1940 roku.

W Polsce opowiadania należące do cyklu „Armia konna” zostały wydane m.in. w zbiorze: „Historia jednego konia” (seria Nike, Wydawnictwo Czytelnik). Do sięgnięcia po nie przekonał mnie Jerzy Pilch[1], który umieszcza Izaaka Babla w panteonie swych mistrzów. Pilch należy do starej dobrej szkoły, której entuzjastką była także Wisława Szymborska, z którą się przyjaźnił. Oboje żywili przekonanie, że każda książka (opowiadanie) powinno zaczynać się wyważonym, dobrym zdaniem, które ma stanowić jej zalążek i wizytówkę, co znaczy, że powinno być tak skonstruowane, by można z niego wywieść całą treść utworu. Zdanie „Ogary poszły w las” – nie spełnia tego warunku, dlatego Szymborska zżymając się na początek „Popiołów” Żeromskiego dziwiła się: „Czyje ogary, dlaczego poszły, co je przestraszyło, jaki las?” [2]. Jerzy Pilch wspominając pisarzy, który w sposób mistrzowski rozpoczyna swoje utwory – jednoznacznie wskazuje Izaaka Babla. Babel był także ulubionym pisarzem Oty Pavla[3], który już wcześniej zachwycił mnie swoimi opowiadaniami. Większej zachęty nie potrzeba - sięgam po tomik, w myśl zasady, że przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi – i szybko się przekonuję, że w opowiadaniach Babla - perfekcyjne są wszystkie zdania, nie tylko pierwsze.

„Historia jednego konia” to cykl króciutkich opowiadań przedstawiających epizody wojny polsko-bolszewickiej, które składają się na daleki od kreowanego przez propagandę obraz Konnej Armii. To szereg refleksji-impresji z życia słynnego oddziału, które nie ograniczają się do przedstawienia żołnierskiej poniewierki, ale ukazują także wojnę z perspektywy cywilnej ludności - mieszkańców miasteczek i wsi Podola - miejsc, do których dotarła rewolucja. Ponieważ pisarz wywodził się z kupieckiej żydowskiej rodziny, jednym z motywów książki jest także obraz ginącego żydowskiego świata. W gruncie rzeczy opowiadania rzeczywiście dowodzą rozczarowania Babla sposobem prowadzenia wojny, przebiegiem rewolucji i wykorzystywaniem jej haseł do rozgrzeszenia każdego rodzaju podłości i okrucieństwa, które dotykają niewinnych ludzi. Opowiadania mają zdecydowanie antywojenną wymowę.

Styl Babla jest niezwykle sugestywny. Partie realistyczne (wręcz surowe) przeplatane są z silnie kontrastującymi fragmentami poetyckimi. Ludzka krzywda opisana jest ascetycznie, co wzmacnia siłę przekazu, natomiast ramę utworów, ich tło i scenerię tworzą plastyczne i malownicze opisy krajobrazu, które czasem wręcz porażają swoją metaforyką. Nie trzeba jednak obawiać się okrutnych opisów, ponieważ najbardziej krwawe u Babla są zachody słońca…

Narratorem i naszym przewodnikiem jest młody żołnierz, który przemieszcza się ze swym oddziałem, przeprawia się przez rzekę Zbrucz, przeżywa kłopoty z zakwaterowaniem i zdobyciem pożywienia, bierze udział w potyczkach wojennych, a także miewa zatargi z innymi żołnierzami. Narrator przygląda się swoim współtowarzyszom, ale także mieszkańcom zdobywanych miast i wsi - i zapisuje swoje refleksje. Nie jest to stereotypowy obraz wojny, raczej szereg scenek i migawek, które ukazują wojnę i rewolucję w różnych wymiarach i odsłonach.

„Praliśmy szlachtę pod Białą Cerkwią. Praliśmy aż w niebie grzmiało”[5] – tak zaczyna się jedno z opowiadań, ale mocne początki – to nie jedyny atut opowiadań Babla. Prawie każdy utwór zawiera fragment stanowiący malarską impresję: „Spokój zmierzchu sprawił, że trawa na podzamczu stała się niebieska. Nad sadzawką wzeszedł księżyc, zielony jak jaszczurka”[6]; „Zagony purpurowych maków kwitną wokół nas, południowy wiatr swawoli z żółknącym życie (…) „Spokojny Wołyń rozwija się w skrętach, Wołyń ucieka od nas w perłową mgłę brzeźniaków, wpełza między ukwiecone pagórki i słabnące jego ręce wikłają się w pędach chmielu”.[7].

Opowiadania cechuje zwięzłość i różnorodność, autor stosuje zmienny styl i język, który dostosowuje do sytuacji i portretów swoich bohaterów. Nie stroni od humoru: „Dlatego napiszę wam tylko odnośnie tego, co moje oczy własnoręcznie patrzyły”[8]. Czyż nie jest pyszny (i straszny!) - potraktowany satyryczną kreską portret Galina (wydawcy partyjnej gazetki z wymownym bielmem na oku), który snuje miłosną pieśń, rozwodząc się przed nad koniecznością i historią wymordowania tyranów? Ileż podobnych smaczków znajdziemy w lekturze!

Nie można nie wspomnieć, że polski czytelnik poznaje opowiadania w tłumaczeniu Jerzego Pomianowskiego - wybitnego tłumacza literatury rosyjskiej, który przekładał utwory m.in. Czechowa, Tołstoja, Bułhakowa i Achmatowej, ale to o warsztacie Izaaka Babla wyraził się z zachwytem: „Zdanie Babla jest dla mnie metrem z Sèvres – jasności, dobitności, a nawet ukrytej śmieszności wszystkich naszych dramatów”[9]. Czy wielbiciele doskonałych opowiadań potrzebują lepszej rekomendacji?

Perfekcja zdań nie jest przypadkowa. Babel potrafił dwadzieścia dwa razy przeredagować jedno krótkie opowiadanie, by uzyskać formę, która zdołała go usatysfakcjonować. W czym tkwi sekret jego pisarstwa? Twórca uważał, że "żadne żelazo nie wchodzi w serce z tak mrożącą siłą jak w porę postawiona kropka"[10]. Czytajmy zatem Babla, by poznać pisarski kunszt i perfekcję - tym bardziej, że w tomiku: "Historia jednego konia" poza utworami z cyklu: "Armia konna" zostały opublikowane inne znakomite opowiadania. Każdy utwór, to literacka perełka, która składa się z idealnie skrojonych zdań i słów. A przecież nie tylko warsztat i konstrukcja mają tutaj znaczenie. Jeszcze ważniejsze jest przesłanie i świadomość, że za każde swoje słowo - pisarz zapłacił najwyższą cenę...


Przypisy:

1. „Zawsze nie ma nigdy” J. Pilch, E. Pietrowiak, WL, 2016
2. Tamże, str. 57
3. http://wyborcza.pl/magazyn/1,140955,16749325,Ksiazki_dla_ultrasow.html
4. http://www.fronda.pl/a/rok-1920-widziany-oczami-bolszewika-izaaka-babla,55445.html
5. „Historia jednego konia”, Izaak Babel, Czytelnik, rok 1988, str. 91
6. Tamże, str. 97
7. Tamże str. 14
8. Tamże, str. 99
9. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1510458,1,izaak-babel-czyli-ii-tom-naszej-serii-literatury-rosyjskiej.read
10. http://wyborcza.pl/magazyn/1,129625,12785892,Pisane_w_siodle.html

Tekst opublikowany na stronie: http://ksiazkioli.blogspot.com/2016/08/zjawisko-literackie-izaak-babel.html

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.