|

 

ALEKSANDRA URBAŃCZYK – (ur. 1969) Recenzentka. Współpracuje z miesięcznikiem: Forum Akademickie. Ceni podróże i literackie wyzwania. Prowadzi blog poświęcony literaturze: http://ksiazkioli.blogspot.com.

 
 
 

UCHWYCIĆ SEDNO EGZYSTENCJI - "Moja walka", Karl Ove Knausgård
(recenzja ogólna I i II tomu)

Karl Ove Knausgård to jedno z najgorętszych nazwisk światowej sceny literackiej, autor najgłośniejszej i najbardziej „sensacyjnej” książki ostatnich lat. Dotąd ukazały się cztery części, a książka zdążyła wywołać sporo zamieszania w życiu osobistym autora (skandal i protest rodziny, która zagroziła pozwami sądowymi), ale jednocześnie została wysoko oceniona przez krytyków, a czytelnicy przyjęli ją z entuzjazmem. Prawa do niej zakupiło dziewiętnaście krajów, książka sprzedaje się w wielomilionowych nakładach i wywołuje burzę emocji. Czegokolwiek by o niej nie powiedzieć – wyrazić zachwyt bądź doszukiwać się słabszych punktów powieści – i tak musimy przyznać, że mamy do czynienia z literackim fenomenem. Spójrzmy na zagadnienia poruszone w dwóch pierwszych częściach.

Powieść, która rozrosła się do sześciu tomów, w początkowym zamyśle miała być książką poświęconą ojcu. Miała przedstawić historię upadku człowieka, który w wieku czterdziestu lat porzucił żonę, zmienił styl życia i wkroczył na drogę wiodącą ku smutnemu końcowi w alkoholizmie. Z czasem pisarz nabrał rozmachu, projekt zmienił charakter, w sposób widoczny przesunął się jego środek ciężkości. Relacja z ojcem pozostała jednym z najważniejszych motywów, ale jednocześnie stała się już tylko pretekstem do opisania własnego życia. Brzmi dość zwyczajnie? Z pewnością, ale książka nie jest typowa. Autor wybrał drogę niekonwencjonalną, podszedł do pisania o sobie jak do rozwiązywania równania z wieloma niewiadomymi. Jego książka nigdy nie miała stać się typową autobiografią, lecz niczym nieskrępowaną i totalnie niezakłamaną autoanalizą. Biografowie skupiają się przeważnie na wyliczaniu najważniejszych wydarzeń z życia bohatera, w „Mojej walce” fakty przedstawione są po to, by ułatwić dotarcie do skomplikowanej osobowości narratora.

Trzydziestotrzyletni Knausgård postanowił na chwilę odpocząć od swego zbyt przewidywalnego i monotonnego życia, które prowadził w Bergen. Opuścił Norwegię (i żonę), przeniósł się na pewien czas do Sztokholmu. Nigdy nie wrócił. Rozwiódł się i rozpoczął zupełnie nowe życie. Nie uczynił tego z premedytacją; tłumaczy, że tak po prostu „się stało”. W końcu jednak musiało do niego dotrzeć, że wykonał dokładnie taki sam krok, jak ojciec. W pewnym sensie zaczął iść po jego śladach. Kiedy to zrozumiał, musiał poważnie przewartościować swoje życie. W książce nie poprzestał na dogłębnym przeanalizowaniu charakteru relacji z ojcem, ten proces stał się zaledwie punktem wyjścia do zastanowienia się nad wszystkimi zewnętrznymi czynnikami, które wpłynęły na jego ukształtowanie. Projekt zaczął powstawać, gdy Knausgård zbliżył się do czterdziestki, do magicznego wieku, który nieubłaganie wiąże się z kryzysem wieku średniego. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że miał stać się sposobem na uchwycenie czegoś istotnego w momencie, gdy zaczyna doskwierać poczucie „utraty sensu”…

Jaki jest zamysł książki? Mimo osiągnięć na polu prywatnym i zawodowym, pisarz często doznaje wrażenia, że świat wymyka mu się z rąk. „Moja walka” to między innymi próba dotarcia do przyczyn tego zjawiska. To założenie wymagało od pisarza otwartego przyznania się przed sobą, co dla niego jest istotne, co go uszczęśliwia, ale także co sprawia ból i powoduje, że od tego życia pragnie się czasem uwolnić. Brzmi znajomo? Czyż czasem nie przeżywamy podobnych rozterek, chociaż niekoniecznie publicznie się do tego przyznajemy? Knausgård nie boi się otwartości. Potrafi wyznać, ile czułości wzbudzają w nim jego dzieci, by za chwilę, bez zająknięcia, przejść do opisu piekła, jakie rozpętują. Pisarz bez zahamowań opisuje swoje frustracje, z którymi mierzy się podczas wypełniania swej najważniejszej, ojcowskiej roli. Z taką samą szczerością, odwagą ekshibicjonisty i z wyłączoną autocenzurą mówi o wszystkich dziedzinach swego życia, nie waha się pisać wprost także o swoich najbliższych. Pisze o najbanalniejszych sprawach: o zakupach, pracy, mieszkaniu, spacerach i podróżach. O kłótniach, pretensjach, o wrednej sąsiadce. Rzecz jasna, pisze także o chwilach cudownych i „wielkich”, o przebłyskach szczęścia, o narodzinach dzieci, ale także o śmierci najbliższych.

Co najbardziej fascynuje nas w tej prozie? Na czym polega jego szczególna, niemal sterylna szczerość? Pisarz zupełnie nie dba o poprawność polityczną. Swobodnie sięga po tematy tabu. Jeżeli jego babcia lub teściowa zaglądają do kieliszka, to pisze o tym bez upiększeń, bez eufemizmów i – wydaje się – bez zahamowań. Jeżeli pcha wózek z dzieckiem i widzi, że kobiece spojrzenia ześlizgują się po nim, to przyznaje, że w tym momencie czuje się mało męski. Jeżeli pisze o swym największym szczęściu, o dzieciach i o nowych obowiązkach, których się podejmuje (między innymi z miłości), to potrafi jednocześnie przyznać, że dzieci nie mogą przesłonić mu całego świata, że musi sobie wywalczyć własną przestrzeń i zadbać o prawo do pisania i tworzenia. W jednej z rozmów jego najbliższy przyjaciel stwierdza, że Karl Ove jest „skazany na prostolinijność”*. Być może jest to klucz do zrozumienia przesłania, które towarzyszyło autorowi podczas pisania książki. Wszystko przecież, co przeżywa, co robi i w co się angażuje, musi być prawdziwe. Ta sama naturalność, bezpośredniość i szczerość zostaje przeniesiona do twórczości. Kiedy pisze, musi do końca pozostać sobie wierny.

W pierwszej części „Mojej walki” pisarz przedstawia swoje dzieciństwo i młodość oraz okres poszukiwania własnej drogi twórczej. Tłumaczy sobie świat przez pryzmat relacji z ojcem. W drugiej odsłonie Knausgård poświęca uwagę żonie i dzieciom, które dopiero pojawiły się na świecie. Drugi tom jest wyraźnie pogłębiony przez ukazanie ukształtowanych już poglądów pisarza na temat literatury i sztuki, a w rozważania o życiu zręcznie zostały wplecione eseje o charakterze artystyczno-filozoficznym. W tym momencie autobiografia zyskuje znacznie szerszą perspektywę, zaczyna przypominać film z podwójną ścieżką muzyczą. Pierwszy motyw, to proces dotarcia do siebie jako człowieka; drugi (równorzędny) – to próba dotarcia do siebie jako artysty. Knausgård sporo miejsca poświęca przemyśleniom na temat własnego pisarstwa. Poznając jego refleksje, zdajemy sobie sprawę, że jest twórcą totalnie świadomym, który dokładnie wie, jaką misję ma spełnić. Ten wątek stanowi zarazem wyjaśnienie i usprawiedliwienie kontrowersyjnego stylu pisania „Mojej walki”. Chcąc uzyskać ściśle określony efekt, pisarz nie mógł posłużyć się inną metodą, a w całym dziele umieścił sporo wskazówek, które mają pomóc zrozumieć jego zamysł. Wtrącenie uwagi o Prouście nie było przypadkowe. Dzieło Knausgårda nawiązuje do znanego cyklu mimo różnic w języku i stylu (konwencjonalna fabuła jest zastąpiona intymnym obnażeniem neurotycznego bohatera). Równie nieprzypadkowo pojawiają się inne wielkie nazwiska. Podczas oglądania inscenizacji sztuki Ibsena w reżyserii Bergmana pisarz przeżył olśnienie. Pojął, że uczestniczy w czymś niezwykłym, że oglądając spektakl, zdołał zajrzeć w „samo jądro istnienia, w samo sedno egzystencji”**, i to doznanie pozostawiło w nim trwały ślad. W swojej twórczości zapragnął osiągnąć ten sam stopień mistrzostwa, osiągnąć podobny cel. Chciał, aby czytelnik „Mojej walki” doszedł do wniosku, że pisarz w modelowy sposób ukazał rozterki człowieka, a także by zyskał przekonanie, że udało mu się „trafić w sedno”, ukazać kwintesencję życia.

Równie ważny wpływ na pisarza wywarło malarstwo Rembrandta, którego nazywano portrecistą duszy. Malarz przez całe życie z pietyzmem malował własne autoportrety. Powstało ich prawie sto, stanowią udokumentowanie upływu lat, ukazują zmiany, jakie czas i doświadczenia wyryły na jego twarzy. Wydaje się, że malarz przez cały czas poszukiwał prawdy o sobie samym. Knausgård zachwyca się zwłaszcza ostatnim autoportretem, w którym mistrz bez upiększeń, w sposób naturalistyczny dostrzega w sobie zmęczonego życiem starca. Jeżeli pojmiemy tę prostotę i autentyzm w sztuce Rembrandta, a także realizm, umiejętność ukazywania trudnych relacji międzyludzkich poprzez specyficzny sposób zagęszczania emocji w twórczości Bergmana oraz sprowadzenie fabuły do mniej ważnego elementu w pisarstwie Prousta – dotrzemy do tej siły, która kierowała Knausgårdem podczas pisania „Mojej walki”. Kiedy pisze o sobie, kieruje nim taki sam mechanizm, który kazał Rembrandtowi wciąż od nowa szukać prawdy o sobie w swych kolejnych portretach. Jednocześnie zrozumiemy, jak wysoko Knausgård ustawił sobie poprzeczkę. Pisarz nie ekscytuje się sobą i swoimi przeżyciami, traktuje je jako materiał badawczy, zajmuje się nimi, ponieważ ma je pod ręką. Nie czuje się specjalnie wartościowym człowiekiem, uważa się raczej za „króla bylejakości”. Natomiast to, jak posłużył się tym materiałem, świadczy o sporej finezji i kunszcie, ale także o tym, że doskonale zna swoją wartość jako twórcy i jak głęboko w tradycjach literackich jest zanurzony. Napisanie autobiografii, która miała spełnić jego wszystkie założenia, wymagała poświęcenia. Pisarz doskonale rozumiał, że jeśli zrezygnuje z totalnej szczerości, jego książka utraci siłę. Czytelnik natomiast musi już sam rozważyć, czy wystawienie na widok publiczny wszelkich rodzinnych sekretów należy potraktować jako przejaw całkowitego braku empatii czy raczej jako rodzaj złożenia siebie i swoich najbliższych w ofierze na ołtarzu sztuki.

Podczas lektury autobiografii czytelnik zwykle zastanawia się nad wiarygodnością narratora. W tym przypadku z pewnością szybko dojdziemy do wniosku, że jego obraz pozbawiony jest elementu kreacji. Nie mamy podstaw sądzić, by autor był zmuszony cokolwiek przekłamywać. Dzięki opisom, pełnym szczegółów i drobiazgowych codziennych czynności, całkiem dobrze poznajemy jego otoczenie, sposób funkcjonowania oraz myśli; czytelnikowi wydaje się, że Knausgård wpuścił go do swojej głowy. To, co w niej znajdzie, czasem go zachwyci, a czasem oburzy. Gdybyśmy jednak mieli zdolność czytania w cudzych myślach, obrazy znalezione w głowach – nawet naszych najbliższych – niejednokrotnie mogłyby nas przerazić.

Kiedy zaczynamy przygodę z książką Knausgårda, styl wydaje się nam dość oschły, pisarz w ogóle nie dba o to, by się czytelnikowi przypodobać. Po pewnym czasie zaczynamy się orientować, że chłód jest pozorny i że cały czas tuż pod powierzchnią zwykłych spraw kryją się wielkie emocje. Skąd zatem takie wrażenie? Po to, by wszystko zadziałało według planu, pisarz musiał zdobyć się wobec siebie na spory dystans. Ten zabieg powoduje, że czasem wydaje się, że nie śledzimy jego losów, lecz znajdujemy się w laboratorium, w którym (w warunkach sterylności) autor rozprawia się ze sobą, że biorąc każdy element swego życia, ogląda go pod mikroskopem, po czym odkłada na miejsce. Narrator jest mężem i ojcem, także artystą, a chwilami zagubionym chłopcem. Cały czas jednak jest bezkompromisowym i krytycznym obserwatorem, ukazującym wszystkie odcienie odczuć z chirurgiczną precyzją i analityczną skrzętnością. Jego autoanaliza jest bez wątpienia odbiciem sumienia.

„Moja walka” to genialny tytuł. Jest odpowiednio kontrowersyjny, spełnia marketingowe zadanie (od razu zwraca na siebie uwagę i zapowiada rewolucję). Jest też przede wszystkim zdecydowanie uprawniony. Pisarz przekonuje, że jego życie jest bezustanną walką. Jest zmaganiem o uczucie ojca, później o miejsce w społeczeństwie. Walką o prawo do własnej przestrzeni życiowej i do wykonywania tego, co kocha najbardziej – do tworzenia. Czytelnik zaś, odnajdując pewne ślady własnych frustracji w prozie Knausgårda, nie może się nie zgodzić z poglądami pisarza. Życie człowieka to nieustająca walka…

 

* Karl Ove Knausgård: Moja walka, t. 2. Kraków 2016, s. 599.
** Tamże, s. 267.


Źródło tekstu:
http://ksiazkioli.blogspot.com/2015/06/uchwycic-sedno-egzystencji-moja-walka_24.html

 

  • Autor: Karl Ove Knausgård tom 1
    Wydawca:
    Wydawnictwo Litrackie

 

 

 

 

 

Autor: Karl Ove Knausgård tom 2
Wydawca: Wydawnictwo Litrackie

 

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.