|

 

ALEKSANDRA URBAŃCZYK – (ur. 1969) Recenzentka. Współpracuje z miesięcznikiem: Forum Akademickie. Ceni podróże i literackie wyzwania. Prowadzi blog poświęcony literaturze: http://ksiazkioli.blogspot.com.

 
 
 

UDRĘKA ISTNIENIA – kondycja współczesnego człowieka w świetle dramatów Becketta
 

Jednym z najważniejszych wydarzeń literackich ubiegłego roku było ukazanie się książki „Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Becketta”. To wyjątkowa pozycja, która nie tylko ma pomóc w rozszyfrowaniu dzieł Becketta i ukazać ich znaczenie na tle szeroko rozumianej kultury, ale także – co może być zaskakujące – zachęca, by spojrzeć na nie w kontekście ideologii chrześcijańskiej. Udowadnia także, że w twórczości irlandzkiego dramaturga i prozaika można znaleźć klucz do zrozumienia kondycji współczesnego człowieka.

Fascynujący jest już sam pomysł powstania książki. Jej idea pojawiła się w wyniku cyklu spotkań literackich poświęconych twórczości Samuela Becketta, zorganizowanych przez Szkołę Czytania działającą pod auspicjami Polskiej Prowincji Dominikanów. Prowadzący seminarium – Antoni Libera (pisarz, tłumacz, reżyser teatralny, autorytet w sprawach twórczości Becketta) oraz Janusz Pyda OP (dominikanin, filozof, teolog, duszpasterz akademicki) – doszli do wniosku, że dyskusje i dociekania były tak owocne, że warto je było uporządkować i rozpowszechnić.

„Jesteście na Ziemi…” to zapis dialogów dotyczących wybranych dramatów scenicznych Becketta. Omówiono w niej dwanaście utworów (nie mniej i nie więcej). Znawcy twórczości irlandzkiego noblisty doskonale wiedzą, jakie znaczenie w jego dziełach mają liczby, więc można się domyślić, że dwunastka jest ukłonem w stronę mistrza. „Czekając na Godota”, „Końcówka”, „Ostatnia taśma”, „Szczęśliwe dni”, „Fragment dramatyczny II”, „Komedia”, „Nie ja”, „Wtedy gdy”, „Kroki”, „…jak obłoki…” (scenariusz widowiska telewizyjnego), „Impromptu <<Ohio>>” i „Katastrofa” – dwanaście dramatów jest jak dwunastu apostołów, którzy świadczą o tragicznej sytuacji człowieka, ale nie przynoszą dobrej nowiny…

Na przeciwnych biegunach

Dlaczego książka jest ważnym wydarzeniem? Antoni Libera jest cenionym autorytetem, związanym z twórczością Becketta od młodzieńczych lat (udowodnił to w swojej quasi-biografii „Godot i jego cień”); wypowiadał się na jego temat wielokrotnie w esejach i komentarzach do dzieł, obcował z twórczością, dokonując ich przekładu i reżyserując. Jego wieloletnia fascynacja oparta jest w dużej mierze na poczuciu pokrewieństwa duchowego z irlandzkim dramatopisarzem i wyznawaniu zbliżonych poglądów. Dyskusja z teologiem wnosi zaś w jego rozważania dodatkową perspektywę – czytelnik otrzymuje spojrzenie na rozmaite zagadnienia z innej strony, co wzbogaca i pogłębia odbiór dramatów, wydobywa dodatkowe kwestie. Jeżeli początkowo kogoś może nieco dziwić nie tyle udział teologa w dyskusji, co jego „otwarta na Becketta” postawa, OP Pyda wyjaśnia i podkreśla, że dramatopisarz irlandzki był dociekliwym i dalekowzrocznym obserwatorem swojej epoki, a jego wizja świata do pewnego stopnia pokrywa się z judeochrześcijańską tradycją. W swych dziełach wielokrotnie do niej nawiązywał, polemizował z nią, ale bez wrogości. Zdaniem dominikanina Beckett trafnie ukazał człowieka znajdującego się na rozdrożu. Rozbieżności zaś pojawiają się dopiero w momencie, gdy pisarz odmawia pociechy, która płynie z wiary w odkupienie i zbawienie.

W dyskusji wiedzie prym Antoni Libera, który czuje się w tej materii gospodarzem. Rozmówcy objaśniają treść poszczególnych dramatów, interpretują je, kontrargumentują, naświetlają problemy ze swojego punktu widzenia, a w efekcie doprowadzają do ustalenia podobieństw i różnic (protokół rozbieżności) między antropologią beckettowską a chrześcijańską. Nie zawsze się z sobą zgadzają, ale ich rozmowy toczą się w duchu szacunku dla cudzych poglądów. Dialogi nie tylko można uznać za doskonały przewodnik wprowadzający w twórczość Becketta, ale także zmuszają do szukania odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące sensu życia, a nawet dokonania diagnozy współczesnej cywilizacji.

Człowiek oczami Becketta

Dialogi w dużej mierze stanowią rozważania filozoficzne krążące wokół sytuacji człowieka we współczesnym świecie. Wydobywają jego lęki i troski, obnażają kondycję; dotykają relacji, a raczej złudzeń na temat relacji z Bogiem, oraz uświadamiają konsekwencje tego odkrycia. Poszczególne dramaty różnią się treścią, ale uwaga ich twórcy jest zawsze zogniskowana na człowieku, mają ukazać mękę jego wegetacji. Dramatopisarz nigdy nie ma na myśli konkretnego człowieka, jego bohater zawsze jest „ikoną” ludzkości, każdą sztukę należy traktować jako alegorię ludzkiego losu.

Człowiek jest złożony, dramatopisarz za każdym razem dociera do jego istoty od innej strony. Ukazuje różne aspekty człowieczeństwa, pyta o jego granice, „rozpisuje jego naturę na różne głosy”[1]. Bohater Becketta jest zagubiony i samotny. Stale wymyśla siebie lub osądza, próbuje ustalić swoje miejsce w świecie i na różne sposoby broni się przed pustką. Skąd owa pustka? Zdaniem dramatopisarza człowiek jest produktem (dosłownie!) epoki postchrześcijańskiej. Prymat rozumu doprowadził do zakwestionowania istnienia Boga. Utrata wiary przyniosła nieprzewidziane skutki: fundamenty, na których opierała się nasza świadomość przez tysiąclecia, legły w gruzach. Skoro człowiek zwątpił w Boga, nie może już w sobie dostrzegać „boskiego pierwiastka”, a to oznacza, że zwątpił w samego siebie. Wszystko, w co wierzył, musi zostać poddane rewizji, a nie potrafi jeszcze określić swoich nowych relacji z wszechświatem. Kim jest? Przedmiotem? A może przejściową i niedoskonałą formą w ciągle trwającym procesie ewolucji? W takim razie ku czemu zmierza? Jakże wymownie tę sytuację – nadejście „ery bez Boga” – obrazuje dramat „Impromptu «Ohio»”, w którym bohater doczytuje ostatnie strony tekstu, a potem zamyka księgę! Człowiek, którego ukazuje Beckett w swych dramatach, stale za czymś tęskni, jeszcze czeka na „Godota”, choć nie ma już większej nadziei i przeczuwa, że wszelkie próby wyjścia z tego impasu skazane są na porażkę.

Symbolizm w dramatach

Punktem wyjścia do rozważań jest zawsze jeden z dwunastu dramatów, a interpretując treść, nie sposób uniknąć szczegółowego omówienia jego budowy. W jednym z wywiadów Antoni Libera powiedział, że podczas reżyserowania sztuk Becketta największym wyzwaniem jest zrealizowanie wszystkich zamierzeń dramatopisarza, ponieważ jego precyzyjnie zaplanowane scenariusze sztuk przypominają partytury[2]. Książka „Jesteście na Ziemi…” w dużej mierze stanowi rozwinięcie tej myśli. Interpretując dramaty Becketta, należy brać pod uwagę dosłownie wszystko: nie tylko treść sztuki, ale także budowę i formę utworu, a nawet melodię i rytm tekstu. By zrozumieć przesłanie zawarte w omawianych dramatach, powinno się je zobaczyć na scenie, a później wrażenia uzupełnić, obcując bezpośrednio z tekstem. Dopiero wówczas jesteśmy w stanie wychwycić wszystkie elementy. Beckett szyfruje ważne tropy w imionach bohaterów (np. w „Końcówce” imiona czterech postaci stanowią aluzję do ukrzyżowania; utworzono je ze słów, które w różnych językach oznaczają „młotek” i „gwoździe”), w ich słowach, zachowaniu, a nawet w ubraniu i gestach. W objaśnieniu historii biorą udział różne elementy – scenografia i rekwizyty; ważną funkcję pełni oświetlenie, które odpowiednio wydobywa postacie bądź ich fragmenty z mroku, a nawet prowokuje do działania. W twórczości Becketta symbolika jest niezwykle ważna. Spójrzmy na przykład: sygnalizując upływ czasu oraz redukcję roli człowieka w świecie (jego uprzedmiotowienie, zniedołężnienie), autor dosłownie umniejsza go na scenie, szuka granic człowieczeństwa. Jego bohaterowie tkwią w kubłach na śmieci, w urnach, są zakopani po pas, po szyję w piachu; rzęsiste światło wydobywa kontur ich sylwetki, fragment twarzy, wreszcie jeden tylko szczegół. W dramacie „Wtedy gdy” pojawia się głowa zawieszona w próżni nad sceną, a w sztuce „Nie ja” postać jest zredukowana do samych ust.

Awangardzista czy klasyk?

Antoni Libera sprawia, że symbole, którymi posługuje się Beckett, zostają przetłumaczone na język zrozumiały dla zwyczajnego czytelnika. Dzięki jego „wykładom” uczymy się odnajdywać piękno i harmonię w symetriach i refrenach (motywach powracających – nie tylko w słowach, ale także w gestach czy w sytuacjach scenicznych), w prostocie przekazu i w krystalicznie czystym języku. Zaczynamy pojmować, dlaczego Beckett został okrzyknięty „odnowicielem teatru”, a jednocześnie jest kontynuatorem antycznej filozofii (determinizmu) Sofoklesa.

Dlaczego jego utwory są tak trudne w odbiorze? Dramatopisarz czerpie garściami z tradycji literackich, często nawiązuje m.in. do „Boskiej komedii” Dantego Alighieri – w podobny sposób opiera budowę swych dramatów na regułach matematycznych, konstruuje je z matematyczną precyzją. Jednocześnie jednak stosuje awangardowe rozwiązania, które mają ściśle związać formę utworu z treścią. W nowatorski sposób modeluje przestrzeń sceniczną, wprowadza rozwiązania muzyczne, manipuluje perspektywą i zmusza widza do przemyślenia i zmiany percepcji. Zabiegi te nie mają na celu wprowadzenia udziwnień, autor nie miał potrzeby popisywania się wirtuozerią. Dążył do tego, by jego sztuka w najlepszy sposób imitowała rzeczywistość. Stawiał czytelnikowi i widzowi szczególne wymagania. Proces poznawania jego uniwersum ma przebiegać w ten sam sposób, w jaki człowiek próbuje przeniknąć tajemnice otaczającego go świata…

Beckett jest świadkiem końca pewnej epoki, którą społeczeństwo zaczyna sobie dopiero dzisiaj uświadamiać. Twórca jednak nie odpowiada na pytania: Co dalej? Jak potoczą się losy człowieka? Nawet w sprawie swej twórczości nigdy niczego autorytarnie nie przesądzał. Nie tłumaczył swoich sztuk, pozostawił interpretatorom otwarte drzwi. Jego dzieła doczekały się wielu komentarzy – mimo to wciąż pozostają owiane tajemnicą. Zupełnie tak samo jak nieodgadniony wydaje się świat, którego mimo podjętych wysiłków nie potrafimy do końca zrozumieć. Książka będąca zwieńczeniem, a jednocześnie dalszym zaproszeniem do dyskusji wokół twórczości Becketta, musiała kiedyś powstać. Z całą pewnością jedną z intencji dramatopisarza było prowokowanie do dyskursu na temat roli człowieka we wszechświecie. Z premedytacją przecież w dziełach zamieszczał możliwie dużo szczegółów, które są gwarancją wieloznaczności…

 

Przypisy:

[1] A. Libera, J. Pyda OP: Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela. Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii, Kraków 2015, s. 78.
[2] Spudłować lepiej. W: Antoni Libera. http://www.antoni-libera.pl/node/142; [Dostęp: 25-06-2016].

 

Autor: Antoni Libera i Janusz Pyda OP Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Becketta
Wydawnictwo: Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii

Autor tekstu: Aleksandra Urbańczyk
Tekst opublikowany na stronie: http://ksiazkioli.blogspot.com/

 

© sZAFa 2016
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.