TERESA RADZIEWICZ - Jest autorką czterech książek poetyckich: Lewa strona (Łódź 2009 - Literacka Nagroda Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego), Sonia zmienia imię (Łódź 2011), Samosiejki (Olkusz 2011) oraz rzeczy pospolite (Warszawa 2014). Publikowała m.in. w Studium, Tyglu Kultury, Arteriach, Migotaniach, przejaśnieniach, Pro Arte, Notatniku Satyrycznym, Frazie, Toposie. Mieszka na Podlasiu.

http://reteskowo.blogspot.com
Foto:
Krzysztof Korotkich





 

 
 

Jak to przetłumaczyć? – „Google Translator” Jakuba Sajkowskiego


Lubię książki z mottami, wiersze z dedykacjami – wydaje mi się wówczas, że tekst zyskuje w takich sytuacjach wartość naddaną i można szukać kolejnej warstwy, szukać powiązań, koneksji… O jaką więc wartość naddaną poszerza się sens książki, która za motto ma cytat z rosyjskiej kreskówki „Ty szto, krejzi?”. Jaki sygnał autor daje czytelnikowi, zanim jeszcze ten przeczyta pierwsze wiersze? Spróbujmy stać się owym odbiorcą poetyckiego kodu i poszukajmy pomysłu na jego odszyfrowanie. Otwieram więc kolejne strony „Google Translatora” Jakuba Sajkowskiego i wciskam się w wiersze tego poznańskiego poety.

Całość została podzielona na trzy części noszące kolejno tytuły: „Piosenki”, „Taśmy”, Wstążki”. Jak bardzo znaczeniowo są od siebie odległe „Piosenki” i „Wstążki” oraz w jak zaskakujący sposób łączy je środkowy zestaw wierszy ukryty pod nazwą „Taśmy”!

A więc – „Piosenki”. A więc pierwszy tekst. „Piosenka o drugiej Irlandii” z mottem z wiersza Seamusa Heaney’a „Ostrygi”, które koniecznie muszę zacytować: „Ten nadmiar, ten ostry jak brzeg liścia, jak morska sól / Przesyt przywileju”. I dalej wersy, w których autor indaguje „powiedz, powiedz, no powiedz, / po co ci takie truchełko? Po co ci te bebechy?”. I w kolejnych wersach jakiś obłęd: Belfast, statki z gladiatorami, ostrygi, małże, sushi. Puenta:

               „To dobrze, niech będzie gęsto, niech się duszą w tym tekście
               słowa jak balast Belfastu. W Peweksie. W pekaesie.”.

Przed nami wędrówka poprzez gęste, duszne teksty, wędrówka od niezwyczajnego, obcego, niebezpiecznego – jak Belfast, wędrówka ku przeszłości, wędrówka ku codzienności, wstążka drogi przed czytelnikiem. Ruszajmy.

Pierwsza część – jest w wierszach z „Piosenek” i rytm, i rym, często wewnętrzny, jest melodia; wszak właśnie tak powinno być w piosenkach. W wierszach – jak na festiwalu w Rio de Janerio – korowody postaci: „ona”, która „kiedyś jadła bobra” [The Cure], „kot bez tułowia” [Ultrasonografia], w kolejnym wierszu – matka, dalej – Bóg, dzieci i tłuste koty, Sylvia Plath, wujek Sam i święty Franciszek. Wszyscy wirują w rytm The Cure i nucą „Czwartą nad ranem”. Trochę ironii, trochę groteski, trochę prawdy – że jesteśmy sami i pragniemy ciepła, ale innego niż w ostatnim wierszu tej części:

               „I co ja mam z tego? Harmonię płatka śniegu?
               A może ciepło, ciepło. Plastikowej łuski.”
               [Potop]

W „Taśmach” tłumaczę piosenki – motta z Toma Waitsa, Alice in Chains, przypominam ”Fields of Gold”, Stinga, Sisters of Mercy – jakbym puszczała stare taśmy, włączała wspomnienia. Docieram do ostatniego wiersza drugiej części „Google Translatora” – „Krapp wchodzi do studia nagraniowego”. Krapp. Jeżeli nagrania, jeżeli taśmy i Krapp – to Samuel Beckett. Dramat jego autorstwa, „Ostatnia taśma”, opowiada o samotnym mężczyźnie, który od 24 roku życia nagrywał co roku swój głos na magnetofonową taśmę, opowiadając o minionym czasie. W ten sposób poznajemy Krappa i jego nie najweselsze życie, w którym rezygnuje z miłości.

               „Ach śpiewaj, ukołysz, przewijaj, ostatnia taśmo Krappa.
               Dorastaj, dorastaj, dziecino,
               w warunkach fabryczno-cieplarnianych. Obejmij mnie, ukołysz,
               moja kreskówkowa kobieto-bluszczu,
               czerwone kreski rtęci, kochane czerwone wstążki.”
               [Krapp wchodzi do studia nagraniowego]

„Czerwona rtęć” – podpowiada Wikipedia – „hipotetyczna substancja mająca służyć do budowy broni jądrowej”. Mityczny, niesłychanie silny, materiał wybuchowy. „Obejmij mnie, ukołysz, moja (…) kobieto” – pisze autor. Kobieta: „czerwone kreski rtęci, kochane czerwone wstążki”.

Właśnie: „Wstążki”, trzecia część tomu wierszy Jakuba Sajkowskiego, rozpoczyna się tekstem „Psychologia głębi”, pytaniem „Czy jesteś pewien, / że chcesz przykładać chłodny skalpel // do intymnych miejsc?”. I czytam tę cześć jako pewne rozliczenie z miłością, kobietami, z młodzieńczymi zauroczeniami. Ponownie osoba mówiąca w wierszach chowa się za ironią, za żartem, a jednocześnie opowiada historie codzienne, historie prawdziwe. Najwięcej tu zakorzeniania się, wspomnień, nawiązań do rodzinnych opowieści, obserwacji zastanego świata, często trudnego do wytłumaczenia.

Druga książka Jakuba Sajkowskiego – mocna i przewrotna, efektowna, momentami na granicy efekciarstwa, wypełniona anegdotami, muzyką, cierpieniem, prawdą. Polecam.
 

Autor: Jakub Sajkowski Google Translator,
Wydawca: Biblioteka Arterii Łódź 2015

© sZAFa 2015
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.