|
Klimakterium
kończy się okres
chowania się
pod stołem
kręcenia wokół
własnej osi
czas wyrzucić
tampon
kneblujący usta
spalić podpaski
w które wsiąkła
krew przelana
z pustego w próżne
zapuścić sobie wąsy
lub zedrzeć je
ze skóry
rzucić urok
trzy razy splunąć
przeżegnać się
przekląć ostro
i w końcu wyjść
na prostą
***
zanim umrę
a mam już sporo lat
więc zanim umrę
pragnę jeszcze tylko jednej rzeczy
pragnę jeszcze tylko
się urodzić
***
zawsze mówić tak
potrzebować pół życia
żeby to poodkręcać
***
kiedyś na pewno będę żyła
kiedyś na pewno się obudzę
najpóźniej w krematorium
gdy uderzy we mnie
brzask płomienia
***
ten blisko
pięćdziesięcioletni
pan w ekstazie
co oblizuje się
dwudziestolatką
to twój facet
błeeee
***
ona,
za katedrą,
ma na niego oko,
on,
wciśnięty w ławkę,
jest na drugim roku.
kochani,
nie podniecajcie się,
nic z tego nie będzie.
***
byłam w ciąży i poszłam na musical
dudniło tak strasznie, że moje dziecko
przewracało się w brzuchu przerażone
a ja nie wyszłam z sali
odtąd moje dziecko ma wrażliwe uszy
nie mówiąc już o duszy
a ja dalej nie wychodzę z takich sal
wytrzymuję
wyrzyguję
jestem dzielna
a przede wszystkim
bardzo dobrze wychowana
***
otwierają się wieka trumien
szklane wieczka niebek
które zakopałam w ziemi
mając siedem lat, czas
na zmartwychwstanie
***
zajrzałam do twojego aparatu sojer
byłeś w warszawie
co to za głupota kochanie
nie byłem w żadnej warszawie
jesteś na zdjęciach w warszawie z bartoszem
kto wie kto tam jeszcze był z wami
kochanie to nie warszawa
jak to nie warszawa to przecież pałac kultury
to ratusz w środzie wielkopolskiej
***
w dzień milczał
i garbił się
jak zaklęty
kopał co napotkał
na drodze
za to w nocy
budził
się ze snu
i krzyczał
w głębokim śnie
jesteś świnią,
ty tato,
jesteś świnią!
Enerdowcy
sprzedaliście się za puszkę coca-coli
i teraz was to bardzo boli |